Kiedy doszliśmy do plaży
Niall skręcił do lasu (tego z prawej). Tego się obawiałam. Złapałam Nialla
mocniej za rękę (przestał przytulać jak weszliśmy na plażę). Uśmiechną się do
mnie. Był taki kochany.
- To tylko las… nic złego
nie wyskoczy i nie….- mówił ze śmiechem. – POŻRE CIĘ W CAŁOŚCI JAK JA W
SAMOCHODZIE FRYTKI!!!
Jak
się wystraszyłam!!! Na zawał prawie zeszłam. Walnęłam go pięścią w ramię. Dalej
się śmiał. Wziął mnie na ręce i przebiegł parę metrów (silny jest!).
Zauważyliśmy przed sobą Louisa i Karol. Spojrzeliśmy na siebie z Niallem.
Ruszyliśmy jak tylko mogliśmy najciszej biegiem i skoczyliśmy na Louisa.
Wszyscy upadliśmy na ziemię.
-
Wariaci!!!!- krzyknął Louis. – Żeby tak mnie przestraszyć!!! Jak tam spacerek?
Ja
i Niall pewnie w tej chwili wyglądamy jak dwa pomidory. Przynajmniej on
wyglądał jak pomidor. Karolina i Lou wybuchnęli śmiechem.
-
Niall ty się rumienisz!- krzyknął Tomlinson. Niall spojrzał na mnie.
Wtedy właśnie zauważyłam jakie on ma piękne, błyszczące
niebieskie oczy. Zatonęłam w nich na chwilę. Oderwał mnie od nich tylko ten
śmiech Louisa i Karoliny. Szliśmy dalej. Louis cały czas opowiadał nam dowcipy
np. „Jak nazywa się mądra Wiktoria? Wikipedia!”. Tylko Karolina wybuchnęła śmiechem. Ja i
Niall uśmiechaliśmy się szeroko.
Po pięciu minutach ujrzeliśmy wielką wille! Czyżby kolejny dom
One Direction? Cały dom tonął w mroku. Były tam WIELKIE okna. Jednak po chwili
stwierdziłam, że świeci się jakieś słabe światełko. Możliwe, że to telewizor.
Kiedy weszliśmy do domu, od razu wyczułam zapach róż. Tak
pięknie tu pachniało! W wielkim korytarzu ściągnęłam brudne trampki i weszłam
za Karol do WIELKIEGO salonu. Niall i Lou już rozsiedli się na kanapie. Wtedy
stało się coś śmiesznego i zarazem strasznego (jak dla mnie). Zgasło światło!
- Kurde! Już prawie wygrywałem!- dało się słyszeć z kanapy
Zayna. Chyba grali w jakąś grę na Play Station.
- Ciekawe… to ja wygrywałem!- odkrzyknął mu Liam. Już dłużej nie
mogłam dłużej powstrzymać wybuchu śmiechu. Chyba Karol też, ponieważ zaczęłyśmy
się głośno śmiać.
- Czyli jesteśmy w szarym polu, koło wielkiego lasu, morza i nie
mamy prądu?- zapytałam.
- Tak, dokładnie. – potwierdził Lou. Teraz już wszyscy się
śmialiśmy.
- Pójdę po świece!- krzyknął gdzieś za mną Niall. Teleportował
się, czy co? Po chwili już wrócił ze świeczką. To ona chyba tak pachniała
różami!
Podeszłam za nim do kanapy. Usiadłam Liamowi prawie na kolanach.
To było nie fair, ponieważ Lou podstawił mi nogę. Znowu się zaczęli śmiać, a ja
poczułam ciepło na policzkach. Ach, te moje rumieńce!
- Viki?- spytał nieśmiało Zayn. Liam posłał mu dziwne
spojrzenie. O co tu chodzi?
- Co?
- Możemy pogadać?- spojrzał na pozostałych, a potem znowu wrócił
wzrokiem do mnie.- Na osobności.- dodał. Skinęłam głową.
Zapalił następną świecę. Ręką kazał mi iść za nim. Weszliśmy po
drewnianych schodach na piętro. Tu też był długi korytarz, podobny do tego w
Londynie. Jednak ten miał trochę więcej par drzwi. A na półpiętrze zauważyłam
drzwiczki z okienkiem. Pewnie łazienka. Weszliśmy do pokoju. Bardzo zmartwiło
mnie to, że nie było żadnego na nim napisu tak jak w Londynie. Skąd ja teraz
będę wiedziała, gdzie ma pokój Niall, albo Liam?
Zayn postawił świeczkę na stoliku nocnym. Nawet ładnie tu miał. Błękitne
ściany i jasna podłoga pasowały do siebie. Wielkie łóżko stało naprzeciwko
również wielkiego okna. Po boku wielka szafa i stolik z laptopem. Zamknął drzwi. Spojrzał na mnie. W jego brązowych
oczach zauważyłam trochę strachu. Ale czego on się boi?
- A, więc o czym chciałeś porozmawiać?- zapytałam.
- Jesteś dziewczyną!- krzyknął. O ja nie mogę Amerykę odkrył!
- Tak. Dopiero teraz się skapnąłeś?- zapytałam ze śmiechem.
- Nie, zauważyłem to już wcześnie. Nie to chciałem powiedzieć.-
klepnął się w głowę.
- Zayn, mi możesz zaufać. Nikomu nie powiem.- uśmiechnęłam się
do niego lekko. Nieco się odprężył.
- Dobra, a więc… zakochałem się.- powiedział szeptem.
- W kim? Tylko nie mów, że we mnie!- jeszcze mi tego brakowało.
Wystarczy, że Niall mnie pocałował.
- Nie, nie w tobie. Nie jestem głupi, żeby…- klepnął się w
głowę. Chyba za dużo powiedział. – Jaki ze mnie głupek!
- Nie zaprzeczę. A więc dokończ.- uśmiechnęłam się
szeroko.-żeby…?
- Nie ważne. Niall by mnie zabił, gdybym ci…- znowu się klepnął,
a ja zaczęłam się śmieć.- Kurde. Po prostu jestem zakochany w Karolinie! Możesz
zapytać, czy ona też coś do mnie czuje?
- Oczywiście! Ale u niej to jest tak, że jak nie zrobisz
pierwszego kroku…- spojrzał na mnie wyczekująco.- … to ona się nie skapnie.
Musisz jej to powiedzieć! Teraz! Akurat Fajny moment! Zawołam ją tu!
- Nie!- zaprzeczył natychmiast.
Oczywiście nie posłuchałam go. Zbiegłam po schodach do salonu i
wzięłam za rękę Karolę, a ta wzięła Louisa. Razem pobiegliśmy znowu na górę.
Weszliśmy do pokoju Zayna.
- Zayn chce ci coś powiedzieć. – spojrzałam na Louisa. Wydawał
się być rozbawiony tą sytuacją. On chyba coś wiedział. Zaczęliśmy się z
Tomlinsonem śmiać.
- Powodzenia Malik.- powiedział przez śmiech Lou do czerwonego
Zayna.
Wybiegliśmy z pokoju trzaskając drzwiami. Ciekawe, czy jej
powie? Klapnęliśmy na kanapie obok zdezorientowanego Nialla i Liama.
- O co chodzi?- zapytali jednocześnie.
- Zayn w końcu wyznaje miłość Karol!- po jakiejś minucie oznajmił
Lou jeszcze przez śmiech. Ja się troszkę uspokoiłam.
- No w końcu. Jak go do tego przekonałaś?- spojrzał na mnie z
wyczekującym spojrzeniem Liam.- My go nie mogliśmy przekonać. Zakochał się jak
tylko Lou pokazał mu jej profil na Facebooku. Wszystko czytał kiedy wy
lepiłyście pierogi. Później kiedy ją spotkał jeszcze bardziej się zakochał.
Normalnie, kiedy tu wróciliśmy gadał tylko o niej! Jak ty to zrobiłaś?
- Po prostu pomimo jego sprzeciwu przyprowadziłam mu Karolinę.
To dlatego Lou zapytał mnie o jej nazwisko! A ja myślałam, że Louis się w niej
zakochał. A właśnie. Zayn wspomniał niechcący, że nie jest głupi, żeby się we
mnie zakochać bo… i tu nie dokończył, ale zdradził potem również niechcący, że
Niall by go zabił, gdyby mi… i tu też nie dokończył. O co mu chodziło? -
spojrzałam na czerwonego Horana i tarzających się po podłodze ze śmiechu Louisa
i Liama.
- Nieważne. Kto głodny?- zmienił temat. Wszyscy byli głodni.
Horan poszedł do kuchni, a ja za nim. Jestem jego cieniem!
Kiedy przekroczyliśmy próg
kuchni, gwałtownie się odwrócił, przez co ja wpadłam na niego i nasze usta się
prawie spotkały. Szybko się cofnęliśmy. Na szczęście w kuchni panował mrok. Tak
pewnie by zobaczył moje rumieńce! Podszedł do szafki i wyciągnął sześć talerzy
oraz kolejną świecę. Tym razem o zapachu szałwii. Zapalił ją. Znowu odwrócił
się do mnie.
- A teraz mi pomóż i leć na górę zapytaj zakochańców, co chcą
jeść.- powiedział.
Pobiegłam na górę i
wparowałam niegrzecznie do pokoju Zayna. Chyba źle zrobiłam nie pukając. Oni
się CAŁOWALI! Zamiast wyjść ja stałam i gapiłam się na moją przyjaciółkę
całującą światowej sławy Zayna Malika.
Zorientowali się dopiero po chwili, że ktoś wszedł do pokoju.
- Puka się!- powiedział zawstydzony Zayn.
- No przepraszam! Zapomniałam! Już wychodzę! A tak właściwie co
chcecie jeść!?- mówiłam jak rewolwer maszynowy. Szybko i niewyraźnie.
- Oj, przestań już trajkotać!- zaśmiała się Karol.- Ja chcę
kanapki! Zayn też!
Pośpiesznie wyszłam. Nie ma im co przeszkadzać. Wróciłam do
Nialla, który kończył robić kanapki dla Louisa i Liama. Przekazałam mu co chcą
zakochani i co sama chcę. Po trzech minutach już w czwórkę siedzieliśmy na
kanapie. Musiałam jeszcze raz iść do zakochańców, zanieść im kolację. Tym razem
zapukałam. Usłyszałam proszę i weszłam. Zgasili już świeczkę. W pokoju panował
mnok.
- Co tam robicie?- zapytał mnie Zayn.
- Jemy. A wy co robicie?
- Rozmawiamy. Jest już Harry?
Z tego wszystkiego zapomniałam o Asi i Harrym. Gdzie oni się
tyle czasu podziewają?
- Nie jeszcze nie ma. Chodźcie na dół. Nudno bez was! Może
pogramy w Kenta?- zapytałam roześmiana. Gra w Kenta jest jedną z moich
ulubionych. Zazwyczaj wygrywam.
- Dobra! Ale ja z tobą!- podbiegła do mnie Karolina. Zazwyczaj
grałam z Asią. Karol za to ze swoją przyjaciółką Patrycją. Pati też kochała One
Direction. Właściwie większość dziewczyn z naszej klasy ich kochała.
Ruszyli za mną do salonu. O dziwo, chłopaków tam nie było.
Zajęliśmy miejsca na kanapie. Ja z Karol pałaszowałyśmy kanapki, a Zayn tasował
karty. Usłyszałam szelest zza kanapy. Po chwili wyskoczyli chłopcy.
- Nawet nas nie szukaliście!- zasmucił się Lou.
- A wy gdzieś zniknęliście?- zaśmiał się Zayn. Chłopcy rozsiedli
się na kanapie. Liam dostawił dwa fotele, żebyśmy się wszyscy widzieli. Zayn i
Karolina musieli się przesiąść. Zaczęło się wybieranie.
- Ja chcę być z Liamem! On tak dobrze gra!- zaczął się kłócić
Louis z Zaynem.
- Chcę być z Niallem.- oznajmił Liam. Zayn i Lou uciszyli się.
Wszyscy spojrzeli na Nialla.
- Ale on nie umie w to grać!- znowu zaczęli Louis z Zaynem.
Po dziesięciu minutach rozpoczęliśmy grę. Z Karol ustaliłyśmy,
że naszym hasłem będzie wywrócenie oczyma. Horan nawet nieźle sobie radził. Po
paru minutach gry Liam zaproponował, że te drużyny, które przegrają mają za
zadanie jutro zrobić wielkie śniadanie. Wszyscy się na to zgodzili. Tak oto
właśnie zaczęła się wielka rywalizacja. Każda drużyna chciała wygrać.
P.S. Chciałam dodać zdjęcie Viki. Zapomniałam o tym w 1 rozdziale. VIKI

Pisz dalej! Ciekawe kto wygra? Kiedy następny? ;* Ewcia ;*
OdpowiedzUsuńNa razie zepsuł mi się komputer, więc najwcześniej w niedzielę ;) Cieszę się, że ci się podoba ;)
OdpowiedzUsuń