7 lut 2013

Rozdział 22 :)))


*oczami Viki*
Paul niechętnie zgodził się na kolejny koncert w Polsce. Fanki się na pewno ucieszą. Niall napisał na TT, że koncert odbędzie się dzień po tym we Wrocławiu. Niech mają zaciesz. Szczerze, to też mam. Jeszcze nigdy nie byłam na ich koncercie. Z Asią i Karol zawsze marzyłyśmy, żeby pojechać na taki koncert. Jednak jak widać plany się zmieniły… wtedy nie wiedziałyśmy, że poznamy ich osobiście oraz, że sprawy nabiorą takiego odwrotu. Tydzień temu nie sądziłam, że będę chodzić z Niallem Horanem. Ale nie narzekam, że tak się stało.
Układaliśmy właśnie 1000 puzzli, kiedy zadzwonił mój telefon. Dzwoniła Asia. Odebrałam.
- Nie uwierzysz gdzie jestem!- przywitała się. Miło usłyszeć chociaż zwykłe „cześć”. Nie dała mi jednak dojść do słowa.- Harry zabrał mnie do Nowego Jorku!
- Szczęściara!- zawsze chciałam zobaczyć NY, prawie tak bardzo jak 1D. Asia zaczęła mi wszystko opowiadać, nadal nie dopuszczając mnie do słowa. Kiedy skończyła trajkotać, powiedziała, że musi już kończyć, bo Hazza zabiera ją do kina. Krótko się pożegnałam i rozłączyłam. Niall patrzyła na mnie pytająco, ponieważ rozmawiałam z Asią po polsku. Chociaż słowo „rozmawiałam” jest tu troszkę nieodpowiednie.
- Kto dzwonił?- zapytał.
- Asia. Mówiła, że Harry zabrał ją do Nowego Jorku.- streściłam mu naszą rozmowę. – A tak właściwe to, gdzie jest reszta? Dawno nikogo nie widziałam. Jest tak cicho tutaj.
- Poszli na plażę. Mamy, więc wolną chatę. Co porobimy?- poruszył zabawnie brwiami.
- Horan…- powiedziałam przez śmiech.- Co masz na myśli?
Nie dostałam odpowiedzi, ponieważ mój chłopak wziął mnie przez ramię i pobiegł do swojego pokoju.
*oczami Camili*
Kiedy wróciliśmy z plaży, Horan i Viki już spali. Zdziwiliśmy się, bo była dopiero dwudziesta druga, ale trudno. Usiedliśmy w salonie. Na podłodze leżały niedokończone puzzle. Postanowiliśmy je układać. Malik włączył radio, a Tommo skoczył po jedzenie do kuchni. Byliśmy strasznie głodni. Zjedliśmy całe trzy paczki chipsów i wypiliśmy litrową colę.
- Ej, a może już jutro pojedziemy do Londynu? Zrobimy im taką niespodziankę. Jestem ciekawa, co oni tam sami robią.- wypaliłam w pewnym momencie.
- Mnie też to ciekawi.- zaśmiał się Malik.
- Czyli co? Wyruszamy rano?- zapytał Lou. Cała trójka się zgodziła. Trzeba będzie tylko poinformować Horana i Viki rano, że się plany zmieniły. Ciekawe jak szybko umieją się pakować?
Po drugiej poszliśmy spać. Co mnie zdziwiło bardzo, ale to bardzo, Louis poszedł spać do mnie. Nie protestowałam. Ba! Ja się cieszyłam w środku jak głupia!
Rano (czyt. 13) obudziła nas Viki.
- Jak to zaraz jedziemy do Londynu?- zapytała od razu.
- No tak to.- Lou się wyszczerzył.
Zaczęła się wtedy bieganina. Jako, że w tym roku chłopcy już tu nie wracają musimy wszystko zabrać. Pakowanie zajęło nam całą godzinę. Zjedliśmy jeszcze szybkie śniadanie i wyjechaliśmy. Podróż zleciała nam szybko. Malik prowadził. Razem z Viki grzałyśmy tyły, a chłopcy byli z przodu. Gadałyśmy o wszystkim. Później pokazałam Viktorii wspaniały zespół. Tak jak ja zakochała się w Room 94. Przez pół godziny denerwowała Horana zachwycając się Kieranem.
- A mi się podoba Dean.- powiedziałam głośno.- Ma piękną klatę.
 Niall zaczął się śmiać, a Lou nagle zatrzymał auto. Głupek! Na środku drogi. Z tyłu robił się korek. Wszyscy zaczęli trąbić.
- Rusz tego grata!- krzyknęłyśmy obie przez śmiech do Louisa.
- Jeżeli przestaniesz zachwycać się klatą Da… Da coś tam.- powiedział Pasiasty.
- No już dobrze panie zazdrosny!- zaczęłam się jeszcze głośniej śmiać. Niall i Malik dołączyli do nas. Tommo w końcu ruszył. Kto by się spodziewał, że z niego taki zazdrośnik?
*oczami Pauli*
- Liam, zabiję cię!- darłam się na cały dom.- Wiesz, że nienawidzę horrorów!
- Wiem, i dlatego je włączyłem.- zaśmiał się Payne.
- Dlaczego?- udawałam obrażoną. „Paranormal Activity 4” jest naprawdę straszny, a ten oto debil, który siedzi obok mnie mi go puścił, jeszcze sobie poszedł niby, że do toalety.- Miło by ci było, gdybym siedziała teraz z łyżeczką koło ciebie?
- Nie! I nie waż się!- pisnął, a ja się zaśmiałam.
Przez cały dzień nam odbija. Zaprzyjaźniliśmy się. Wczoraj było trochę sztywno. Ciekawe, jak tam u Camili, Asi i Viki? Podczas prób do castingu zżyłyśmy się z Asią. Była bardzo zabawna. Camilę znałam już ponad tydzień. Viki wydaje się fajna, ale niestety nie miałyśmy czasu pogadać. Kiedyś się nadrobi. W końcu jesteśmy zespołem. Nie mogę się już doczekać jutrzejszego koncertu. Ma się odbyć o 18:30, a reszta ma dojechać z rana do nas. My naprawdę wystąpimy na ich koncercie! Gadałyśmy na skypie i stwierdziłyśmy, że zaśpiewamy piosenkę Linkin Park „Castle of glass”, wszystkie ja znamy na pamięć. Tylko w co ja się…
- Ziemia, do najpiękniejszej dziewczyny na  świecie!- krzyknął mi do ucha Liam. Pewnie jestem teraz  czerwona, ponieważ jestem jego wielka fanką i strasznie mi się podoba.- Gdzieś nam odpłynęłaś księżniczko.
- Nie nazywaj mnie tak!- ja i księżniczka to przeciwieństwa. Moje włosy w kolorze rdzy nie nadają się na włosy księżniczki. Piegi też!- A po za tym nie jestem najpiękniejszą dziewczyną na świecie. Jestem brzydka i koniec kropka.
- Sprzeciw!- podniósł do góry rękę, a następnie ją opuścił i zaczął mnie łaskotać. Wybuchłam głośnym śmiechem. Nagle spoważniałam.
- Liam, ja nie mam łaskotek!- zaczęliśmy się śmiać. Jak wspominałam mamy dziś kompletną głupawkę.
Spadliśmy razem z łóżka Li, na którym oglądaliśmy, a raczej ja oglądałam horror. Leżałam na nim. Nasze twarze były tak blisko siebie. Nasze usta prawie się złączyły, kiedy… zaczął dzwonić telefon.
- Kurwa!- przeklną Liam. Tez miałam ochotę to powiedzieć.- Akurat teraz?!
- Wiesz nie musimy go odbierać.- uśmiechnęłam się. Odwzajemnił uśmiech i w końcu mnie pocałował. Telefon nie przestawał dzwonić, my jednak już go nie słyszeliśmy. Liczyliśmy się tylko my.
Wstaliśmy, nadal nie odrywając się od siebie. Liam namiętnie mnie całował. Zaczął ściągać mi bluzkę, a ja jemu. Przenieśliśmy się na łóżko. Byłam już w samej bieliźnie. Usłyszeliśmy nagle trzask drzwi.
- Przyjechaliśmy!- usłyszeliśmy z dołu Louisa. Ale oni mieli być dopiero jutro!
 Liam przestał mnie całować i zastygliśmy na chwilę w bezruchu. Zaczęliśmy się szybko ubierać. Słyszeliśmy jak ktoś wchodzi po schodach na górę. Zajebiście! Szybko przeczesałam włosy palcami, a Liam kończył ścielić łóżko. Do pokoju wpadł Tommo.
- Hejo!- krzyknął i obrzucił mnie wzrokiem.- Paula?
- Tak?- zapytałam. Louis się uśmiechnął. Ja się go boję!
- Masz tył na przód bluzkę.- zaczął się śmiać, a ja spaliłam buraka.- Czyli za szybko przyjechaliśmy?
- Mniej więcej…- uśmiechnął się Liaś.- Co was do tego skłoniło i dlaczego nie zadzwoniliście?
- Nuda. Nudno tak bez was.- wyszczerzył się do nas.- Dzwoniliśmy, ale nie odbieraliście.
Czyli to byli oni? Fajnie. Chętnie bym dokończyła to co zaczęliśmy z Liamem. Szkoda, że tak wcześnie wrócili. Nie to, że się nie cieszę.

Mam nadzieję, że się rozdział podobał! Mi się niestety ferie już kończą (;c) i nie będę tak często wstawiać rozdziałów. Znów będą co 2-3 dni J Dziękuję za komentarze ;* 


3 komentarze: