*oczami Viki*
Po przyjechaniu do Londynu od razu z Niallem udaliśmy się do
jego pokoju. Powiedziała, że to nie ma sensu, żebym mieszkała w innym pokoju
skoro i tak do niego w nocy przychodzę. Bardzo się ucieszyłam . Naprawdę go
kocham. Była dopiero osiemnasta, więc włączyliśmy sobie jakiś film. Nie wiem,
czemu ale Niall wybrał „Życie Pi”. Na końcu płakał. Zresztą ja też. To było
takie smutne, jak tygrys sobie poszedł, nawet się nie odwracając. Biedny Pi.
Film nas tak wciągnął, że nawet nie zauważyliśmy kiedy dołączyła do nas Paula z
Liamem. Oni też płakali.
- Dlaczego on odszedł?!- zapytał Li. Odpowiedziało mu
milczenie. Byłam już taka zmęczona, że nie kontaktowałam. Horan chyba też.
Oboje wystraszyliśmy się telefonu Liama, który nagle zadzwonił.- To Harry. Dam
na głośnomówiący.- Jak powiedział tak zrobił.
- Hey!- usłyszeliśmy dobrze nam znaną chrypkę.
- Cześć!- powiedzieliśmy chórem.
- Liam, mam złą wiadomość.- powiedział Harry grobowym głosem.
- Jaką?- Liam zamarł.
- Tylko nie krzycz!- poprosił Hazza.
- Będę, kurwa! Będę krzyczeć, jak mi zaraz nie powiesz co
się stało!- z Horanem nas zatkało. Liam rzadko przeklinał. Wręcz w ogóle. Paula
również się zdziwiła.
- Dobrze Liam! Nie denerwuj się.- powiedział Harry.-
Spóźniliśmy się z Asią na samolot.
- Że WHAT?- wszyscy krzyknęliśmy. Z NY do Londynu leci się
około osiem godzin (uznajmy, że tyle, bo w necie pisało, ze od 5 do nawet 17 J). Jeżeli nie będą w UK
do godziny szesnastej, Paul zabije Harrego. Koncert zaczyna się o osiemnastej,
a zanim zrobią jeszcze próbę… a stylizacja? Jego chyba do końca porąbało.
- Za ile macie następny? Nie musi być do Londynu. Wystarczy,
że będzie w Anglii.- zapytałam już całkiem przytomna.
- Do Londynu jest za dziesięć godzin, do Glasgow za pięć,
Birmingham dwie, a Liverpool za trzy.- powiedział po namyśle.
- Lecicie tym za dwie godziny. W Birmingham będzie czekał na
was Liam z Paulą. Ok?- powiedziałam szybko.
- Ej!- jęknęli razem wymienieni.
- Dobra.- usłyszeliśmy jeszcze przed dźwiękiem zakończonego
połączenia. Liam z Paulą poszli do siebie.
Nialler zaczął mnie
całować. Odwzajemniłam jego pocałunki. Były słodkie jak truskawka w lecie.
Czyżby on liczył na coś więcej? Trochę się bałam. Już raz to zrobiliśmy. Było
cudownie, ale to był mój pierwszy raz. Jednak mu zaufałam w pełni. Znamy się
prawie tydzień, ale wiem, że mnie kocha, a ja jego. Skąd to wiem? Widać to po
jego oczach. Uśmiechnęłam się do niego w przerwie między kolejnym słodkim
pocałunkiem o smaku truskawki.
- Horan.-
szepnęłam.
- Viki.- odszepnął uśmiechając się. Odsunęłam się trochę od
niego. Spojrzał zdziwiony.
- Idę pod prysznic.- powiedziałam słodko. Zauważyłam
iskierki w jego oczach.- Sama.
- Why?- zrobił minę ala Kot za Shreka. Zaśmiałam się.
- Niewyżyte seksualnie dziecko!- wystawiłam mu jęzor i
zaczęłam uciekać, bo zerwał się za mną biegiem. Niewiele myśląc wbiegłam do
łazienki. To był błąd.
- Aaaa…!- krzyknęłam i zasłoniłam sobie oczy. Na środku
łazienki stał Malik. W samym ręczniku!
- Co ty tu robisz Viki?- zapytał zdziwiony. Właśnie! Czemu
ja tu jeszcze stoję? Szybko wyszłam.
Na korytarzu stał Horan uśmiechając się do mnie.
- Co ty ducha zobaczyłaś?- zaśmiał się.
- Nie, gołego Malika.- powiedziałam ze śmiechem. Jego mina
od razu się zmieniła.
- Że co?!- prawie się
zakrztusił. Lou z Camilą, którzy się nam przypatrywali z drzwi jego pokoju
zaczęli się śmiać. Cała czerwona wróciłam do pokoju Horana. Położyłam się na
łóżku i zasnęłam.
Rano obudziły mnie dźwięki gitary. Otworzyłam oczy. W pokoju
na szczęście było ciemno. Horan siedział
na podłodze i grał na swoim instrumencie.
- O, już wstałaś!- zawołał wskakując na łóżko.
- Jak widać.- uśmiechnęłam się jeszcze zaspana.- Która
godzina?
- Dwunasta dwadzieścia. A co?- zapytał.
- Jest już Asia z Harrym?- uświadomiłam sobie dopiero po
pięciu minutach, że mieli przyjechać.
- Tak, przyjechali po dziesiątej.- uśmiechnął się.- Asia
wpadła na genialny pomysł z dziewczynami.
- Jaki?- zapytałam przestraszona. Asia ma czasem straszne
pomysły (xP). Horan tylko się uśmiechał głupkowato. Zbiegłam szybko na dół.
Nadal byłam we wczorajszym ubraniu. Pewnie też miałam mega szopę na głowie. Wszystkie siedziały w
salonie. Camila tez chyba niedawno wstała, bo miała na sobie… piżamę w paski?!
Oni coś maja ze sobą wspólnego z Lou.
- Aśka! Coś ty znów wymyśliłaś?!- zapytałam ją po Polsku.
Reszta tylko na mnie patrzyła jakbym mówiła po Chińsku. W sumie to Polski,
prawie jak Chiński (J)
- Spokojnie. Wszystkie to wymyśliłyśmy. – uśmiechnęła się
mówiąc już po Angielsku.
- A więc? Dowiem się co to?- spojrzałam na nie uśmiechnięta.
- Też bym się chciała
dowiedzieć. Dopiero wstałam.- powiedziała zaspana Camila.
Zaczęłyśmy się śmiać. Ciekawe gdzie byli chłopcy, tak jakoś
cicho w tym domu.
- Paula, powiedziała, że spodobała jej się nowa piosenka
Cimorelli. Wszystkie lubimy ten zespół i pomyślałyśmy z Paulą, żeby może
zaśpiewać ich piosenkę zamiast Linkin Park.
- Mi się podoba!- Camila podskoczyła.
- Jaka piosenkę?- zapytałam ze śmiechem.
- Belive it.- moja ulubiona piosenka. Zgodziłam się od razu.
Jak się okazało chłopcy są na próbie, a Niall na swoje
życzenie chwilę (czyt. 2 godz.) się spóźnił. Kochany blondynek. Z dziewczynami
zjadłyśmy śniadanie i zaczęłyśmy swoje próby. Ja grałam im na gitarze.
Spędziłyśmy tak czas do szesnastej.
Następny będzie na
100% do piątku. ;** Przepraszam, że była taka przerwa. Brak weny i czasu :<

Świetne! Aż miło się czyta :D Jak zwykle czekam z niecierpliwością na następny rozdział :D <3
OdpowiedzUsuńCudowny *.*
OdpowiedzUsuńOn jest niesamowity *___*
OdpowiedzUsuń