12 maj 2013

Rozdział 1 ^-^ (2 częsc)


Obudziłam się w wielkim, miękkim łóżku. Otworzyłam szerzej oczy. Do pokoju przedzierało się już światło słoneczne. Powoli wstałam. Nie poznawałam tego pokoju. Był zielony. Leżałam na wielkim niebiesko-zielonym łożu. Po chwili na oścież otworzyły się drzwi. Wystraszyłam się. W drzwiach ukazał się Zayn. Zobaczył, że się wzdrygnęłam.
- Przepraszam. Nie chciałem cię wystraszyć. Zasnęłaś w samochodzie. Nie chciałem cię budzić, więc przenieśliśmy cię z chłopakami do pokoju Tomma. To znaczy…- zmieszał się.
- Louisa.- uśmiechnęłam się. Spojrzał na mnie zdziwiony. Nie rozumiem co tu się działo. Przecież wiedział, że wiem kto to Tommo. Ale zaraz. W jakim samochodzie? Czyżby…o nie. Oby nie… To nie może być prawdą. Płakać mi się zachciało. Przecież to całkiem możliwe. Musiałam się dowiedzieć.
- Jak tam Sylwia?- wiedziałam, że nie będzie wiedział o kogo chodzi. Widać to było po jego minie.
- Skąd o niej wiesz? Przecież nikt nie wie… - był przestraszony i zarazem szczęśliwy. Zrozum tu ludzi. Dobra może inne pytanie.
- Jak się czuje Asia? Nic jej nie jest?- teraz trafiłam. Ale jak to możliwe. To było takie realne. To nie mógł być sen… A jak tak czy ja nadal jestem z Horanem? Pewnie nie.
- Nie znam żadnej Asij?- skrzywił się. No to zajebiście.
*dwie godziny później*
-… I wtedy Camila walnęła Asię. – zaczerpnęłam tchu. W pomieszczeniu od dłuższego czasu panowała cisza. Wszyscy wpatrywali się we mnie szeroko otwartymi oczami. Opowiedziałam im wszystko.- Wtedy się obudziłam. Nie wiem czy to jest sen, czy tamto…
- To jest na pewno rzeczywistość. Chyba…- zwątpił Lou. Miał zajebistą minę. Taki nie ogar (^-^).- Dobra, więc teraz nasza opowiastka.- wyszczerzył się. Był jak małe dziecko.
- Ja, ja zacznę!- krzyczała Camila.- No więc…hmmm… Dobra Lou, zaczynaj!
- Oooo! Dziękuje!- odetchnął. Spojrzał na mnie tymi oczkami i zaczął.- Jestem Louis.
- Hej Louis!- odkrzyknęliśmy tak jak to robią na terapii dla ludzi uzależnionych. (^-^)
- Heh. Sprostujmy sprawę z dziewczynami. Ja jestem z Elką.- mina mu zrzedła. Czyżby kolejny związek z przymusu?- Zayn jest oficjalnie z Perrie, ale od ponad roku jest zaręczony z Sylwią, a za miesiąc ma do nich dojść jeszcze maluszek. (Ale o tym cicho, bo Modest nie wie. A się troszkę wkurzą.) Hazza kręci oficjalnie (już niedługo zapewne) z Natalią. Niestety dziś jej nie poznasz, bo pojechała do rodziców. Nialler chodzi z Camilą. I to jest oficjalne od wczorajszego wieczoru. (Fanki wpadły w szał…)- no nie powiem troszkę zabolało. HORAN BYŁ MÓJ! Ale niestety. Trzeba się pogodzić. Na pewno z Camą będzie mu dobrze. Zachowuje się tak samo jak wcześniej. (^-^)
- Teraz przejdźmy do innych spraw.- ciągnął Liam. Lou popatrzył na niego morderczym wzrokiem. Moja krew, (^-^)- Wasz ‘zespół’ nie istnieje.- nie bardzo mnie chyba lubi.- I nigdy nie istniał.- mruknął pod nosem.
- Liam…- kolejne zabijające spojrzenie.
- No co??!- warknął Payne. Zawsze myślałam, że jest zawsze miły… tam taki nie był… To nie ten sam Liam. To Liam stąd. Hah…”stąd”. Dziwne. Się porobiło. Payne wyszedł z pokoju i trzasnął drzwi za sobą. Nastała cisza.
- Asia także nie istnieje. Tak samo jak Claudia. No i o Karolinie nie słyszeliśmy nigdy. Niestety…- kończył Hazza i także wyszedł. Pokój prawie opustoszał .Za Harrym wyszła Camila z Horanem, a później Sylwia z Malikiem. Zostaliśmy z Lou sami. Zbliżył si9ę do mnie.
- Ja ci WIERZĘ.- szepnął do ucha i również wyszedł. Zostałam sama. Sama ze swoimi myślami.

Czymajcie kicie ;* To się porobiło ^-^ Taki pomysł mnie ostatnio naszedł…. I mi się spodobał. A wam? ;3 Czekam na komenty. 2=nast. Rozdział ;3 :D Musiałam. Jakoś tak smutnawo bez szantażu :D 

4 komentarze: