1 cze 2013

Rozdział PREZENCIK 4 dla was! ;3 Taki tam prezent na Dzień Dziecka! :)

Zerwałam się na równe nogi. To nie była kanapa, na której zasnęłam. Niee.... to było łóżko. W dodatku łóżko jednego członka najsławniejszego na świecie boys bandu... LOUISA TOMLINSONA. Czemu ja się w ogóle zgodziłam tu spać? Jeden głupi uśmiech i już się zgadzasz... nu-nu-nu Viki. Ale sami przyznajcie, że on ma taki zajebisty uśmiech.
Na szczęście właściciel łóżka spał obok niego na fotelu. SPAŁ. Czyli, że ja mogłam po cichutku wrócić do swojego domku. Tak, żeby się nie kapnął, że wyszłam.  Okej... no to jazda! Szybkim sprintem dobiegłam do drzwi wyjściowych i mało co nie przewróciłam zdziwionego Nialla.
- Boże. Przepraszam! Przepraszam to nie chcący!- upadłam na kolana, przymknęłam oczy i błagałam o przebaczenie.
- Jedna noc z Louisem i... WOW! Nie no nic się nie stało. Żyję. Gdzie się tak śpieszysz kotek?- uśmiechnął się. Aż mi się przypomniało jak tym "śnie" mnie traktował, jak do mnie mówił, jak się uśmiechał.
- Jak jakaś kochanka, uciekam zanim się mężczyzna obudzi.- wyszczerzyłam się.- W domu się pewnie o mnie martwią. Całą noc nie wracałam... ej no... czekaj! Moich rodziców przecież nie ma nawet w Anglii. Ale w sumie to nie zmienia faktu, że nie muszę wracać. Lecę!
- Hahaha.... Louis jeszcze śpi?- zaśmiał się Horan. Potaknęłam ruchem głowy, która tymczasowo świeciła pustką.- Podwiozę cię. Podaj adres.
Podałam mu grzecznie adres do miejsca mojego zamieszkania. Nie minęło dziesięć minut, a śliczne BMW podjechało pod mój dom. Samochody mieli niezłe.
- Wysiadaj królewno.- uśmiechnął się. Co on taki miły? Czy on przypadkiem nie ma dziewczyny?
- Królewno??!!- zdziwiłam się. On się zarumienił.- Dzięki za podwózkę. Miło było. Pa.
- Pa. Do zobaczenia.- phi. pewnie się już nigdy twarzą w twarz nie spotkamy, ale "do zobaczenia".
Weszłam do domu. Było tam cicho. Nawet bardzo cicho. Dawno już w nim nie byłam. Chociaż tak naprawdę wczoraj. Poszłam do SWOJEGO pokoju i rzuciłam się na SWOJE kochane, najfajniejsze i najwygodniejsze łózko. A czemu takie? Bo MOJE! Od razu przybiegła do mnie mój kotek.
- Co tam Justin?- Może i byłam wielką fanką Biebera, ale to tylko przypadek, że nazwałam tak kota. Czysty przypadek.- Jesteś głodny. Widzisz pańcia nie wróciła na noc i cały dzień o suchym ryjku siedziałeś. Biedactwo. Masz taka głupią pańcie. Co chcesz? Tuńczyka, czy wołowinę? Tsssa...bo mi odpowiesz.
Nałożyłam Justinowi tuńczyka. Zjadł ze smakiem. Potem przebrałam się w moje rzeczy. Skapnęłam się dopiero wtedy, że mam bluzę Louisa na sobie. A oni mają moją w praniu. Kiepsko. Wsadziłam własność Tomlinsona do pralki i parę moich ubrań. Następnie położyłam się na łóżku i włączyłam laptopa. Na Facebooku świeciło nudą. Paru znajomych zmieniło status w związku, paru dodało zdjęcia... Same nudy. Weszłam na Twittera. Tak było o wiele ciekawiej. Jakby nie patrzeć same hejty skierowane do Camili, było tez kilka ich zdjęć oraz zdjęcie BMW Nialla stojące pod jakimś domem. Zaraz, zaraz... to mój dom!

@1D_my_life_crazy (sama wymyśliłam nazwę, nie wiem czy taki ktos istnieje jak coś, jest to fikcyjne :) )
Biedny mój mały kochany Horanek. Jakaś dziwka go zadręcza. Zginie szmata pojebana, niech no ja ją znajdę.

@juju_and_1D
Kolejna psycho fanka, przystawia się do mojego męża... phi głupie babsko z Anglii.

Takie i tym podobne tweety przywitały mnie pod zdjęciem. A najdziwniejsze było to, że to były Polki. Może nie urodziłam się w Polsce, ale mieszkałam tam, jestem też w połowie Polką. Płakać mi się chciało. Tamto coś, to musiało na pewno być snem. Zapomniałam, że świat jest pełen wrednych i zazdrosnych ludzi. Nie to co tam. Było tam idealnie. Wyłączyłam laptopa. Skuliłam się na łóżku i poszłam spać  Co z tego, że niecałą godzinę temu wstałam. Może jak się obudzę, świat będzie odrobinę mniej zły. Ehh... marzenie. Świat się nigdy nie zmieni...

Proszę. Moja niespodzianka dla Was. Jest to improwizacja. Przepraszam za błędy jeżeli jakieś są. Pisałam go szybko i... tak właściwie pisałam to co myślałam. :) Mam nadzieję, że niespodzianka się spodobała <3 Moje kochane Lamy :) ;3 Mile widziane komentarze. :) Nawet bardzo... :))

 <---- słodka, czyż nie? :) ^-^ *-*

Rozdział 3 ;*

Jego dom był... zwyczajny. Niczym się nie wyróżniał od innych na tej ulicy. Był to skromny szary bungalow. Drzwi były lekko już zniszczone, a okno na pietrze skrzypiało, kiedy wiatr nim poruszał. Nie tak wyobrażałam sobie jego dom. Ale ucieszyło mnie to, że nie będę spała w pełnym luksusów mieszkaniu.
Louis zaparkował samochód pod furtką.Założył kaptur i wyszedł na zewnątrz. Szybko podbiegł do drzwi z mojej strony, jak już zaczynałam je otwierać. Dżentelmen. Wyją parasolkę z szufladki w aucie i rozłożył ją. Razem przebiegliśmy dystans dzielący nas od drzwi, pod niebieską parasolką. W mieszkaniu pachniało miętą. Louis ściągnął mokrą bluzę i przemoczone trampki. Poszłam w jego ślady. Odebrał ode mnie mokre rzeczy. potarłam ręce o ramiona. Było mi strasznie zimno. Nie chciałam jednak robić Louisowi kłopotu prosząc o kolejną bluzę. Jednak on przyniósł mi ją.
-Dziękuję.- szepnęłam. Uśmiechnął się nieśmiało. Takiego uśmiechu u niego jeszcze nie widziałam. W całym domu błysnęło się. Wystraszyłam się.
- Chcesz coś do picia? Ciepłe kakao? Herbata?-zaśmiał się. Nie czekając na moją odpowiedź pognał do kuchni.Chodziłam za nim  krok w krok. Jednak kiedy się zatrzymał nie wpadłam na niego. Wybuchnęliśmy śmiechem.
-Mam drugi cień. Aleee faaajnieee.
- Hahahaha...bywa.-powiedziałam nadal się śmiejąc.
W milczeniu wypiliśmy kakao, a później herbatę. Nie przeszkadzała nam cisza. Czasami któreś z nas wybuchało śmiechem. Kiedy skończyliśmy w końcu urzędować w malej, skromnej kuchni, Louis zaprowadził mnie do salonu. Kazał usiąść na kanapie i czekać,  aż wróci. Zrobiłam co kazał. Zielona kanapa nie była aż tak miękka jak ta w ich wspólnym domu, może nawet u mnie w mieszkaniu była wygodniejsza. Burza już przeszła, ale nadal padało. Po paru minutach Tommo wrócił.
- Co wybierasz?- pokazał mi piec pudelek z filmami.- "Alvin i wiewiórki" wszystkie części, "Hotel Transylwania" i "Madagaskar"! No chyba ze zrobimy sobie maraton wiewiórek?
- Alvin! Alvin!- wyszczerzyłam się. Kochałam ten film!
- Miałem taka nadzieje, ze to wybierzesz.- wsadził płytę do odtwarzacza i zaczęliśmy oglądać.

*trzy godziny później*
Louis już od ponad półgodziny spał. Nie miałam serca go budzić. Spał jak małe, słodkie dziecko. Trudno, jutro oglądniemy ostatnią część Alvina. I tak bym chyba nie dała rady. Ledwo patrzyłam na oczy. Położyłam się na kanapie i skuliłam tak, aby nie przeszkadzać Lou.

*Lou*
Otworzyłem szeroko oczy. Znowu była burza. W pokoju panowała ciemność. Bolały mnie plecy. Przeklęta kanapa. Trzeba ją wypierdolić. Viki spała jak kot. Skulona. Aby zajmować jak najmniej miejsca. Tak nie może być. Wziąłem ją delikatnie na ręce. Była strasznie lekka. Zaniosłem ją powoli do mojej sypialni. Położyłem na miękkim łóżku. Nadal spała. To dobrze. Ziewnąłem. W sumie. Czemu by nie położyć się koło niej? Ale przecież...ona może nie życzyc żebym z nią spał. Jakoś nie chce aby była na mnie zła. W ostateczności położyłem się na fotelu obok łóżka. Nie był najwygodniejszy, ale wolałem go od tej starej kanapy.

Ta-Da-Da-Dam! Najlepszego moje dzieciaczki w tym pięknym dniu... nielicznym, w którym wszyscy dostajemy Kasiorę, lub prezencik! ;3 Buahahaha... A JA MAM KOCYK Z ONE DIRECTION! A wy Lamy moje kochane nie ;p (chyba ;P Ale nawet jeśli macie to jesteście w ciąż LAMAMI. A ja kocham LAMY! Są taaaakie słodkie) ;3 A więc będzie dla Was niespodzianka wieczorkiem ;3 Nie wiem do końca jaka ale mam jakiś fajniasty pomysł ;p Spodziewajcie się jej około 22.00 :D ^-^ Ale się rozpisałam... aż mnie paluszki bolą... FIU FIU! :D  Dobra konczę tą debilną notkę pod rozdziałem...see u ;3 

22 maj 2013

Rozdział 2 (częśc 2)


Nadal nie mogłam w to uwierzyć. A może to jest sen, a nie tamto? Siedziałam tak jak zostawił mnie Louis. Nie wiem ile czasu minęło, ale wrócił. Był smutny.
- Nadal tu siedzisz. – To nie było pytanie. To było stwierdzenie. Ale nie słychać było oskarżenia. Może nawet nutka radości się wkradła w ten delikatny głos? Pomógł mi wstać. Wszystko mnie bolało, nawet nie wiem  czemu. Nie protestowałam.- Zaraz reszta przyjdzie, a oni nie są zbyt mili dla takich osób jak ty.
- Kontynuuj. Chciałabym usłyszeć jaką jestem osobą…- zaczęłam płakać. Westchnął .
- Nie o to mi chodziło. Jesteś naszą fanką? – stanął na chwile. Byliśmy już koło jego pokoju. Przytaknęłam głową.- Widzisz. Zaraz powiesz jakiejś przyjaciółce, której myślisz że ufasz, ona swojej aż w końcu  cały świat jutro będzie wiedzieć, że Zayn Malik z One Direction będzie miał dziecko z narzeczoną, która nie jest Perrie Edwards, Harry Styles ma nową dziewczynę, a Louis Tomlinson sypia sam…- i tu się klepnął w głowę. Czyli moje podejrzenia co do Eleanor były słuszne. Chyba uświadomił sobie, że powiedział za dużo.- Tego ostatniego nie słyszałaś.
- Jasne…- prychnęłam.
- Proszę, jak się dowiedzą to będzie…
- Wiem, wiem co będzie.- przerwałam mu. Wydusiłam coś na kształt uśmiechu. On też próbował, ale wyszedł mu grymas. Biedactwo…I wtedy zrobiłam cos o czym w tej chwili marzy miliony dziewczyn na całym świecie… przytuliłam go mocno.- Ja już pójdę. Będą się o mnie martwić.
- Zostań…Proszę.
- Naprawdę muszę iść. – „odkleił” się ode mnie.
- To cię odwiozę. JA nie Zayn… okej?- potaknęłam ze śmiechem.- Ale czekaj! Twoja szara bluza jest w praniu, bo była cała w błocie. Mogę ci ją jutro przywieść? Dziś dam ci swoją.
- Okej.- uśmiechnęłam się. Lubiłam jego bluzy. Były takie ciepłe. No i ładnie pachniały. hyhy ^-^
W samochodzie oboje milczeliśmy. Ja nie wiedziałam co powiedzieć, a on chyba myślał. Kiedy zatrzymał się pod moim domem, w którym panowały egipskie ciemności. I wtedy błysnęło, zagrzmiało, lunęło. Chociaż to tylko parę metrów nie miałam najmniejszej ochoty wychodzić po za ten cieplutki, suchy samochów! I jeszcze te grzmoty…. Ja się CHOLERNIE BOJE BURZY!!
- Boisz się burzy?- Chciałam zaprzeczyć. Nie dał się nabrać.- Widać. Co powiesz na to, żebym cię zabrał do siebie? Ja też się troszkę boję, zwłaszcza jak jestem sam w pokoju.
- No nie wiem…- spojrzał ze strachem na mnie.- A nie możesz spać u Harrego?
- On jest daleko ode mnie. W sensie nie mieszkamy razem. No… ja tam z nimi nie mieszkam. To jest nasz wspólny dom. A tak na co dzień to Liam i Danielle w nim urzędują. Ja mieszkam parę ulic stąd. To jak?
- Może i będę później tego żałować, ale nie sposób ci odmówić Tommo. Dobra.- uśmiechnęłam się. I wtedy zagrzmiało. Lou podskoczył na swoim siedzeniu.
- DZIĘKUJĘ!!- krzyknął i ruszył z piskiem opon po mokrym asfalcie.







TA DA DA DAM! :D MACIE TEN ROZDZIAŁ XD :) 3 kom.= nast. Rozdział. Tez was kocham ;*

Ważna Notka! :)

A więc... zauważyliście, że zmienił się adres bloga, tło oraz sytuacja w opowiadaniu. Tu są przedstawione postacie  "stąd", jak widzicie, chłopcy się nie zmienili :) hehe... Viki i Sylwia też. Są też tu 3 dodatkowe postacie (tzn. osoby) Perrie (w rl dziewczyna Malika), Danielle (w opowiadaniu i rl dziewczyna Liama) oraz Eleanor* (w rl dziewczyna Lou, w opowiadaniu też). Odegrają one może DUŻĄ, a może MAŁĄ role w opowiadaniu, ale postanowiłam je też dodać :)
*Przepraszam za błąd na obrazku, ale nie byłam pewna jak się pisze, teraz już wiem :)


PS. Rozdział może jeszcze dziś zostanie napisany i wstawiony. Jak nie to jutro lub w piątek :)
PS2.Mam nadzieję, że nowe zdj. postaci się spodobały ^-^
PS3. Mam też dużą nadzieję, że nie przestałyście mnie lubić za te opóźnienia w dodawaniu rozdziałów? Miałam kilka spraw i mało czasu ;* Ja WAS nadal KOCHAM! <3



12 maj 2013

Rozdział 1 ^-^ (2 częsc)


Obudziłam się w wielkim, miękkim łóżku. Otworzyłam szerzej oczy. Do pokoju przedzierało się już światło słoneczne. Powoli wstałam. Nie poznawałam tego pokoju. Był zielony. Leżałam na wielkim niebiesko-zielonym łożu. Po chwili na oścież otworzyły się drzwi. Wystraszyłam się. W drzwiach ukazał się Zayn. Zobaczył, że się wzdrygnęłam.
- Przepraszam. Nie chciałem cię wystraszyć. Zasnęłaś w samochodzie. Nie chciałem cię budzić, więc przenieśliśmy cię z chłopakami do pokoju Tomma. To znaczy…- zmieszał się.
- Louisa.- uśmiechnęłam się. Spojrzał na mnie zdziwiony. Nie rozumiem co tu się działo. Przecież wiedział, że wiem kto to Tommo. Ale zaraz. W jakim samochodzie? Czyżby…o nie. Oby nie… To nie może być prawdą. Płakać mi się zachciało. Przecież to całkiem możliwe. Musiałam się dowiedzieć.
- Jak tam Sylwia?- wiedziałam, że nie będzie wiedział o kogo chodzi. Widać to było po jego minie.
- Skąd o niej wiesz? Przecież nikt nie wie… - był przestraszony i zarazem szczęśliwy. Zrozum tu ludzi. Dobra może inne pytanie.
- Jak się czuje Asia? Nic jej nie jest?- teraz trafiłam. Ale jak to możliwe. To było takie realne. To nie mógł być sen… A jak tak czy ja nadal jestem z Horanem? Pewnie nie.
- Nie znam żadnej Asij?- skrzywił się. No to zajebiście.
*dwie godziny później*
-… I wtedy Camila walnęła Asię. – zaczerpnęłam tchu. W pomieszczeniu od dłuższego czasu panowała cisza. Wszyscy wpatrywali się we mnie szeroko otwartymi oczami. Opowiedziałam im wszystko.- Wtedy się obudziłam. Nie wiem czy to jest sen, czy tamto…
- To jest na pewno rzeczywistość. Chyba…- zwątpił Lou. Miał zajebistą minę. Taki nie ogar (^-^).- Dobra, więc teraz nasza opowiastka.- wyszczerzył się. Był jak małe dziecko.
- Ja, ja zacznę!- krzyczała Camila.- No więc…hmmm… Dobra Lou, zaczynaj!
- Oooo! Dziękuje!- odetchnął. Spojrzał na mnie tymi oczkami i zaczął.- Jestem Louis.
- Hej Louis!- odkrzyknęliśmy tak jak to robią na terapii dla ludzi uzależnionych. (^-^)
- Heh. Sprostujmy sprawę z dziewczynami. Ja jestem z Elką.- mina mu zrzedła. Czyżby kolejny związek z przymusu?- Zayn jest oficjalnie z Perrie, ale od ponad roku jest zaręczony z Sylwią, a za miesiąc ma do nich dojść jeszcze maluszek. (Ale o tym cicho, bo Modest nie wie. A się troszkę wkurzą.) Hazza kręci oficjalnie (już niedługo zapewne) z Natalią. Niestety dziś jej nie poznasz, bo pojechała do rodziców. Nialler chodzi z Camilą. I to jest oficjalne od wczorajszego wieczoru. (Fanki wpadły w szał…)- no nie powiem troszkę zabolało. HORAN BYŁ MÓJ! Ale niestety. Trzeba się pogodzić. Na pewno z Camą będzie mu dobrze. Zachowuje się tak samo jak wcześniej. (^-^)
- Teraz przejdźmy do innych spraw.- ciągnął Liam. Lou popatrzył na niego morderczym wzrokiem. Moja krew, (^-^)- Wasz ‘zespół’ nie istnieje.- nie bardzo mnie chyba lubi.- I nigdy nie istniał.- mruknął pod nosem.
- Liam…- kolejne zabijające spojrzenie.
- No co??!- warknął Payne. Zawsze myślałam, że jest zawsze miły… tam taki nie był… To nie ten sam Liam. To Liam stąd. Hah…”stąd”. Dziwne. Się porobiło. Payne wyszedł z pokoju i trzasnął drzwi za sobą. Nastała cisza.
- Asia także nie istnieje. Tak samo jak Claudia. No i o Karolinie nie słyszeliśmy nigdy. Niestety…- kończył Hazza i także wyszedł. Pokój prawie opustoszał .Za Harrym wyszła Camila z Horanem, a później Sylwia z Malikiem. Zostaliśmy z Lou sami. Zbliżył si9ę do mnie.
- Ja ci WIERZĘ.- szepnął do ucha i również wyszedł. Zostałam sama. Sama ze swoimi myślami.

Czymajcie kicie ;* To się porobiło ^-^ Taki pomysł mnie ostatnio naszedł…. I mi się spodobał. A wam? ;3 Czekam na komenty. 2=nast. Rozdział ;3 :D Musiałam. Jakoś tak smutnawo bez szantażu :D 

11 maj 2013

http://this-is-my-love-xx.blogspot.com/2013/04/rozdzia-22.html <-------- WBIJAMY! Jest to blog zajebistej żony Stylesa. ^-^ Ta da da dam.... KAMILI! Ale poprosiła mnie, żebym jej towarzyszyła i pisała z nią (wielki zaszczyt! :* dzięki ;3) A więc.... ZAPRASZAMY! ;***

P.S Sądzę, że nie tylko Ania powinna się glowić nad pytaniami z poprzedniego wpisu... POMOŻECIE JEJ? ; Bo już chcę wstawić ten zajebisty rozdział ;3 <3

8 maj 2013

Maj wielki powrótten xD

A więc, BARDZO, ALE TO  BARDZO PRZEPRASZAM ZA MOJĄ DŁUGĄ NIEOBECNOŚĆ. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, oprócz pewnej choroby "niechcemisie", bardzo popularna wsrod dziewczat w moim wieku. A więc Ania możesz mnie gwałcić spokojnie butelką xD A teraz dam WAM kawałek rozdziału. c; Który przed chwilą zaczęłam pisać. Jak ktoś odp. poprawnie na pytania to będzie cały rozdział c; Jeżeli nie to po 2 tyg. sama dodam xD


"Obudziłam się w wielkim, miękkim łóżku. Otworzyłam szerzej oczy. Do pokoju przedzierało się już światło słoneczne. Powoli wstałam. Nie poznawałam tego pokoju. Był zielony. Leżałam na wielkim niebiesko-zielonym łożu. Po chwili na oścież otworzyły się drzwi. Wystraszyłam się. W drzwiach ukazał się…"

Pytania:
1. Kto jest narratorem?
2. Czyj to pokój?
3. Kto tam się ukazał? O.o

PS., Śą to pytania nie dotyczące poprzednich rozdziałow.  W takim sensie,  że n ie są z tego opowiadania. No kumacie, no że nie było o tym, tego itd. :D GOOD LOCK Kicie ;3

30 mar 2013

Drugi Blog c:

Hej! Nie wiem, czy wiecie, ale założyłam 2 bloga z opowiadaniem. Nie będzie tylko o 1D. Wpadnie tam też z wizytą Justin Bieber. Nie wiem czy go znacie. Przepiękny, utalentowany dziewiętnastolatek! :) Hahaha.... Nie wiem, czy dam radę pisać 2 opowiadania, ale wpadłam na pomysł i... no wiecie... hehe.... ta moja głupia wyobraźnia. :) Tak, więc zapraszam. :) http://lovetroublemusic.blogspot.com/

P.S. Ten blog jest główny. :))

Rozdział 26


Siedziałyśmy całą piątką w garderobie Malika. Chłopcy na scenie śpiewali ostatnią już piosenkę. Sylwia skończyła nam wszystko opowiadać kilka minut temu. Nie dziwię się jej, że zaczęła pisać takie smsy do Zayna. Chociaż? Do kogo by mogła się zwrócić? Tylko on by ją pod swój dach przyjął. Tak myślę, że tylko on…
- Już cieplej?- zapytała Asia. Dziewczyna, gdy ją przyprowadziłyśmy do środka, trzęsła się niemiłosiernie. Oby tylko nie zachorowała.
- Tak. Dziękuję wam jeszcze raz.- uśmiechnęła się słabo.
Po pięciu minutach wbiegł Malik. Nadal podśpiewywał  „I want”. Po przekroczeniu drzwi, wmurowało go. Stanął z otwartą buzią.
- Sylwia?- wyjąkał. Potaknęła. I wtedy poczułyśmy, że czas się zbierać.
*godzinę później*
Staliśmy pod drzwiami garderoby mulata. Od piętnastu minut nie wydobywały się zza nich żadne dźwięki. Nic, a nic. Chcieliśmy już jechać do domu. Mieliśmy rano jechać już do Polski. A tu dupa. Chyba już wszyscy pisali do niego smsy.
- A może napiszemy mu kartkę, że jedziemy do domu? I ją wsuniemy pod drzwiami?- zaproponowała Camila.
- Ta obok dobrze gada.- skomentowała pomysł  Paula. Wykonaliśmy plan Cam. Wszyscy ruszyliśmy biegiem do naszego kochanego busa.
*w busie*
- Wejdźcie szybko na twittera Zayna!- krzyczała Asia. Wszyscy albo wyciągnęli laptopy, albo komórki.
„Dziś stałem się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Kocham Cię Sylwia. J Zawszę będę cię kochał oraz nasze małe cudo. xx”(twett Zayna)
Załapałam o co chodzi po pięciu minutach. Podobnie do rzeszty.
- Zayn będzie tatusiem! Zayn będzie tatusiem!- skakali  i krzyczeli na cały pojazd Lou, Harry, Niall oraz Camila. My z Asią i Paulą przyglądałyśmy się ze śmiechem. W końcu się dowiedział.
*w domu*
Jest już po północy. Ja i Liam nie śpimy. Malika i Sylwii nadal nie ma.
- Gdzie oni kurwa są?!- krzyknęłam, możliwe, że troszkę za głośno.
- Nie przeklinaj. Nie ładnie tak.
- Mam to w dupie. Ja idę spać. Nie wiem jak ty. Za jakieś trzy godziny wstajemy. Tour Busem nie jedzie się godzinę.
- Dobranoc.- uśmiechnął się słabo Liam.- Poczekam na nich.
*3 nad ranem*
- Viki! Viki!- krzyczał mi do ucha Niall. Otworzyłam leniwie oczy.- Za dziesięć minut Paul chce nas widzieć w busie. Ubranych, z dwoma takimi samymi skarpetkami, najedzonych i wysikanych.
- DZIESIĘĆ MINUT?! Czy on zwariował?! Ja się w dwadzieścia minut ubrać nie mogę, a co dopiero zjeść śniadanie, mieć takie same skarpetki, ubrać się, wysikać? Zaraz! Po co wysikać się?
- W busie jest jedna łazienka, z której radzimy mało korzystać i jeśli chcesz to drugie, błagaj o postój kierowcę, o ile chcesz w nocy spać, bez zapachów.- zaśmiał się.- A teraz leć kobieto. Śniadanie możesz zjeść w busie, ale z wyjściem na ulicę w piżamie będzie ciężko.
Pobiegłam z przygotowanym wczoraj ubraniem do łazienki. Tam przypomniałam sobie o Maliku. Pewnie dotarł skoro Niall miał dobry humor i nic nie mówił. Ubrałam się w czerwone rurki i niebiesko- zieloną bluzkę w kropki. Jeszcze „kujonki” i trampki i będzie coll.
CUD! Wyrobiłam się w niecałe siedem minut. Miałam więc jeszcze trzy na skorzystanie z toalety domowej.
*w tour busie*
- Goń się!- krzyczał na poł Anglii chyba Harry. Czy oni chociaż o trzeciej w nocy nie mogą być cicho?! Szkoda, że nie słyszeliście na co stać naszą kochaną Asię. Z niej to dopiero ziółko podczas kłótni jest. Tak zjechała Harrego… Biedak.
- Sam się goń! Z tymi swoimi directionerkami!- teraz już przegięła. Jeszcze tydzień, ba nawet wczoraj nią sama była. Marzyła o tym, aby spotkać ich. Aby być na jednym z ich koncertów. A teraz takie rzeczy krzyczy. Wkurzyła mnie.
- Ej! Sama jesteś… albo byłaś directionerką! Nie będziesz mi tu poleczko mojej rodziny obrażać!-wtrąciła się Camila. Ja, Lou, Malik, Sylwia i Horan siedzieliśmy jak w jakimś kinie, na komedii. Horan nawet miał popcorn. Jak słyszeliście Harry, Asia i Camila się kłócili. Liam wybył z Paulą robić herbatę (zapewne w pod prysznicem ją robią xD).
- Zamknij się! Ty lepsza nie jesteś! Jakaś angielka będzie mi…- niestety nie skończyła. Przyznam, że nie jestem fanką przemocy, ale należało jej się. Nie wiem,  czemu, ale jakoś tak poczułam, że Camila dobrze zrobiła uderzając ją w pięścią w twarz. Wiem, to moja przyjaciółka, ale… ostatnio się od siebie oddaliłyśmy. Już nie traktuję jej tak samo. A jeszcze teraz….
A zaczęła się ta kłótnia od tego, że Harry powiedział do niej „I love you Natalia”. Dała mu z polika w tor busie. Później się kłócili piętnaście minut i w końcu doszło do tych tu oto wyżej zapisanych rękoczynów.
Dziewczyna padła na podłogę trupem. Serio… Wyglądało jakby naprawdę umarła. Ale oddychała. Na szczęście.  Harry spojrzał na nią. Wbił w nią swoje spojrzenie. Nikt nie podchodził do Aśki. Nikt. Ja nie miałam odwagi. Obraziła mnie w pewnym sensie. Tak samo resztę. No chyba, że Niall… On jest przecież z Irlandii.
- Co tu się do jasnej cholery dzieje!?- weszli Liam i Paula. Daddy rzucił się do leżącej i się nią zajął. Paula próbowała się od nas dowiedzieć jak to się stało. Kiedy usłyszała w końcu, stwierdziła, że jej się  należało. Liam si nie wypowiedział. Jak to Liam. Nie chce mieć wrogów. Coś sądze, że to będzie koniec naszej przyjaźni z Asią. Pokazała swoje oblicze. Sądzę, że to też będzie miało wielki wpływ na nasz zespół.

Ten rozdział jest do dupy! 

20 mar 2013

Rozdział 25!


Postanowiłyśmy pobuszować w garderobach chłopców. Był podział na dwa zespoły. Cel był jeden. Zabrać jak najwięcej ważnych dla chłopców rzeczy. Czyli na przykład telefony, lusterka, prezerwatywy (no comment… :D). Ja i Paula miałyśmy zwiedzić garderobę Malika i Lou. Camila i Asia ruszyły do Nialla, Liama oraz Hazzy, na własne życzenie. Ciekawe, co one wymyśliły?
Zakradłyśmy się najpierw do Louisa. Miał zadziwiający porządek w garderobie. Przeszukałyśmy wszystkie jego kryjówki i zabrałyśmy chyba z dwadzieścia pięć marchewek oraz jego telefon. Marchewki może dla niektórych nic nie znaczą, ale nie dla Tomlinsona. Dla niego to świętość. A telefon, ponieważ nie chciałyśmy wracać z samymi marchewkami.
Następna była garderoba Malika. Z tego co widziałyśmy, dziewczyny nadal buszowały w garderobie Hazzy. Musi być tam wiele skarbów. U mulata znalazłyśmy pełno lusterek oraz jego piękny telefon. Z tego względu, że Paula wzięła rzeczy Lou, ja zaopiekowałam się Malika przedmiotami. Ile on miał lusterek…. To ja w swoim życiu tyle nie miałam, a uwierzcie, też kocham lusterka. Telefon, z braku rąk wsadziłam do tylnej kieszeni, co było błędem. Co chwila jakas wiadomość przychodziła i czułam wibracje na tyłku! Prawię stłukłam lusterko! Zayn by mnie zabił, jakbym to uczyniła!
- Co ty tak się wiercisz Horanówna?- wybuchłam śmiechem, Paula także. Pierwszy raz mnie tak nazwała. Miło.- Jakbyś robaki w tyłku miała!
- Mam telefon Zayna.- zrobiła wielkie oczy.- Ale nie w tyłku!- zaśmiałam się.- W tylnej kieszeni. Ktoś chyba chce się z nim bardzo skontaktować. Wiadomość za wiadomością.
- Może zobaczymy, kto to? Wiesz, może komuś z rodziny się coś stało.- powiedziała Paula.
Poszłyśmy w naszej garderobie, nikt nam tu nie będzie przeszkadzał. Dziewczyny już w pokoju Liama, więc troszkę tam poszukają jego ukochanych rzeczy. Stylistki oglądają koncert. Jesteśmy same. Odłożyłyśmy nasze zbiory i usiadłyśmy na podłodze. Chciałyśmy odblokować telefon, ale on miał hasło. A najgorsze, że my go nie znałyśmy. Chyba.
- Spróbuj „i’m pretty”.- doradziłam trzymającej telefon Malika, koleżance z zespołu. Zadziałało. Wybuchłyśmy śmiechem.
- Brawo! Skąd wiedziałaś?- nie mogłyśmy się przestać śmiać.
- Przecież to oczywiste… a tak na serio to pierwsze co wpadło mi do głowy!- dziewczyna przekazała mi telefon. Spojrzałam na nią zdziwiona.- I co? Teraz to na mnie chcesz zwalić najbrudniejszą robotę? Dobra, zrobię to. Znam go dłużej… A to faktycznie może być coś ważnego.
Po chwili zrobiłam wielkie oczy. Dwadzieścia nieodebranych połączeń i piętnaście wiadomości. Ostatnia pięć minut temu.
„Zayn, masz koncert, ale proszę. Napisz coś. Ja się boję. Mama mnie z domu wyrzuciła. Nie mam gdzie zostać. Stoję tu. Przed areną. Proszę. Zimno mi.” – przeczytałam na głos.
Kim ona może być. Jest zapisana jako „sweetie”.  Nie chciałyśmy czytać reszty sms’ów. To ich sprawy. Ale dziewczynie trzeba pomoc. Postanowiłyśmy wyjść przed arenę. Wzięłyśmy jakąś kurtkę z wieszaków. Same też się ubrałyśmy. Dzisiejszy wieczór należy chyba do jednego z najzimniejszych tego lata. Większość drogi biegłyśmy. Faktycznie tam była. Siedziała skulona na chodniku. Kiedy usłyszała, że ktoś idzie zerwała się z miejsca. Spojrzała na nas. Znów usiadła. Była cała zapłakana. Usiadłyśmy koło niej. Była tylko w krótkim rękawku! I się dziwi, że jej zimno! Okryłyśmy ją kurtką. Podniosła wzrok. Uśmiechnęłam się do niej.
- Załóż. Będzie cieplej.- powiedziałam. Chwilę zajęło to, żeby wykonała polecenie. Najpierw siedziała i wpatrywała się we mnie. Tak jakby nie do końca zrozumiała.
-  Dzię.. Thanks.- powiedziała. Czy mi się wydawało, czy chciała powiedzieć „dziękuję”?
- Nie ma za co.- uśmiechnęła się. Ale po chwili zrobiła wielkie oczy. Wyciągnęłam rękę.- Viktoria.
- Skąd znasz Polski?
- Jestem w połowie polką. Jak się nazywasz?- Paula się nam zdziwiona przypatrywała. No jasne! Przecież ona nie zna Polskiego!- Jak możesz, to rozmawiaj po Angielsku. Koleżanka nic nie rozumie. Onanie z Polski.
- Ok. – słabo się uśmiechnęła.- I’m Sylwia.

Och! Jak szybko mi się pisało ten rozdział! Przepraszam za opóźnienie. Brak czasu i weny. Przede wszystkim weny. Ja tu improwizowałam. Sama się zdziwiłam. A więc… poznajcie Sylwię. Z nią będą dopiero przygody! J Poniżej zdjęcie dziewczyny! J