Na szczęście właściciel łóżka spał obok niego na fotelu. SPAŁ. Czyli, że ja mogłam po cichutku wrócić do swojego domku. Tak, żeby się nie kapnął, że wyszłam. Okej... no to jazda! Szybkim sprintem dobiegłam do drzwi wyjściowych i mało co nie przewróciłam zdziwionego Nialla.
- Boże. Przepraszam! Przepraszam to nie chcący!- upadłam na kolana, przymknęłam oczy i błagałam o przebaczenie.
- Jedna noc z Louisem i... WOW! Nie no nic się nie stało. Żyję. Gdzie się tak śpieszysz kotek?- uśmiechnął się. Aż mi się przypomniało jak tym "śnie" mnie traktował, jak do mnie mówił, jak się uśmiechał.
- Jak jakaś kochanka, uciekam zanim się mężczyzna obudzi.- wyszczerzyłam się.- W domu się pewnie o mnie martwią. Całą noc nie wracałam... ej no... czekaj! Moich rodziców przecież nie ma nawet w Anglii. Ale w sumie to nie zmienia faktu, że nie muszę wracać. Lecę!
- Hahaha.... Louis jeszcze śpi?- zaśmiał się Horan. Potaknęłam ruchem głowy, która tymczasowo świeciła pustką.- Podwiozę cię. Podaj adres.
Podałam mu grzecznie adres do miejsca mojego zamieszkania. Nie minęło dziesięć minut, a śliczne BMW podjechało pod mój dom. Samochody mieli niezłe.
- Wysiadaj królewno.- uśmiechnął się. Co on taki miły? Czy on przypadkiem nie ma dziewczyny?
- Królewno??!!- zdziwiłam się. On się zarumienił.- Dzięki za podwózkę. Miło było. Pa.
- Pa. Do zobaczenia.- phi. pewnie się już nigdy twarzą w twarz nie spotkamy, ale "do zobaczenia".
Weszłam do domu. Było tam cicho. Nawet bardzo cicho. Dawno już w nim nie byłam. Chociaż tak naprawdę wczoraj. Poszłam do SWOJEGO pokoju i rzuciłam się na SWOJE kochane, najfajniejsze i najwygodniejsze łózko. A czemu takie? Bo MOJE! Od razu przybiegła do mnie mój kotek.
- Co tam Justin?- Może i byłam wielką fanką Biebera, ale to tylko przypadek, że nazwałam tak kota. Czysty przypadek.- Jesteś głodny. Widzisz pańcia nie wróciła na noc i cały dzień o suchym ryjku siedziałeś. Biedactwo. Masz taka głupią pańcie. Co chcesz? Tuńczyka, czy wołowinę? Tsssa...bo mi odpowiesz.
Nałożyłam Justinowi tuńczyka. Zjadł ze smakiem. Potem przebrałam się w moje rzeczy. Skapnęłam się dopiero wtedy, że mam bluzę Louisa na sobie. A oni mają moją w praniu. Kiepsko. Wsadziłam własność Tomlinsona do pralki i parę moich ubrań. Następnie położyłam się na łóżku i włączyłam laptopa. Na Facebooku świeciło nudą. Paru znajomych zmieniło status w związku, paru dodało zdjęcia... Same nudy. Weszłam na Twittera. Tak było o wiele ciekawiej. Jakby nie patrzeć same hejty skierowane do Camili, było tez kilka ich zdjęć oraz zdjęcie BMW Nialla stojące pod jakimś domem. Zaraz, zaraz... to mój dom!
@1D_my_life_crazy (sama wymyśliłam nazwę, nie wiem czy taki ktos istnieje jak coś, jest to fikcyjne :) )
Biedny mój mały kochany Horanek. Jakaś dziwka go zadręcza. Zginie szmata pojebana, niech no ja ją znajdę.
@juju_and_1D
Kolejna psycho fanka, przystawia się do mojego męża... phi głupie babsko z Anglii.
Takie i tym podobne tweety przywitały mnie pod zdjęciem. A najdziwniejsze było to, że to były Polki. Może nie urodziłam się w Polsce, ale mieszkałam tam, jestem też w połowie Polką. Płakać mi się chciało. Tamto coś, to musiało na pewno być snem. Zapomniałam, że świat jest pełen wrednych i zazdrosnych ludzi. Nie to co tam. Było tam idealnie. Wyłączyłam laptopa. Skuliłam się na łóżku i poszłam spać Co z tego, że niecałą godzinę temu wstałam. Może jak się obudzę, świat będzie odrobinę mniej zły. Ehh... marzenie. Świat się nigdy nie zmieni...
Proszę. Moja niespodzianka dla Was. Jest to improwizacja. Przepraszam za błędy jeżeli jakieś są. Pisałam go szybko i... tak właściwie pisałam to co myślałam. :) Mam nadzieję, że niespodzianka się spodobała <3 Moje kochane Lamy :) ;3 Mile widziane komentarze. :) Nawet bardzo... :))

.jpg)
