19 gru 2012

1 Rozdział

Hej! To jest 1 rozdział mojego opowiadania! Mam nadzieję, że się spodoba. Postaram się na razie dodawać rozdziały codziennie.



Znowu padało. Po trzech dniach spędzonych tu stwierdzam, że Londyn to bardzo deszczowe miasto. Nie to co  Est Midlands, albo Wrocław. W tamtych miastach jest ciepło latem. A w Londynie, jak to w Londynie początek lata jest deszczowy. Rodzice wyjechali na tydzień  do Wrocławia, do babci. To nieodpowiedzialne zostawiać  14 letnią dziewczynę w obcym mieście. Do Londynu wprowadziliśmy się  pół tygodnia temu. Wcześniej mieszkałam we Wrocławiu z mamą , bo tata remontował ten mały domek w Londynie. Do 12 roku życia mieszkaliśmy w Est Midlands. Przez te 2 lata poznałam w Polsce wiele koleżanek. Na przykład Karolinę. Dzięki niej właśnie pokochałam tych 5 wariatów z One Direction. Ona wie o nich wszystko. Nazywa się Karolina Styles. Kocha na wariatka. J

Postanowiłam przejść się do parku. Był niedaleko stąd. Ubrałam moją szarą za dużą bluzę ze Spongbobem. Wzięłam portfel (z One Direction, od Karoliny na 13 urodziny) ze stołu. Wyszłam i zamknęłam dom. Przestało trochę padać. Spacerkiem szłam do parku. W połowie drogi zaczęło grzmieć i zrobiła się niezła ulewa. Musiałam dobiec truchtem do parku.
   Stojąc pod murem (tym od wewnątrz) łapałam oddech. Jakiś chłopak w okularach przeciw słonecznych (po co mu je skoro nie ma słońca?) i czapce z daszkiem (no czapkę to mogę zrozumieć, bo leje deszcz) wpadła na mnie, a ja, jak to ja nie złapałam równowagi i wpadłam w GIGANTYCZNĄ kałużę. Chłopak chyba się skapną, że mnie przewrócił, bo podał mi rękę. Wstałam sama.
- Przepraszam nie zauważyłem cię- jego głos skądś znałam. Tylko nie pamiętam skąd. Obmacałam kieszenie rurek. Wszystko jest telefon, klucze i guma do żucia. Kiedy sprawdzałam zawartość kieszeni w bluzie zauważyłam, że wypadł mi portfel. W kałuży go nie było.- To twój portfel?- zapytał nieznajomy podsuwając mi pod oczy portfel z 1D.
- Tak.- wydukałam. Zabrałam energicznie portfel i sprawdziłam zawartość. Niczego nie brakowało.
- Pozwolisz, że zabiorę cię do mojego domu. Mieszkam niedaleko, a w taką pogodę nie warto wracać piechotą. Dam ci suche ubranie. Jestem w końcu ci coś winien.
- Wiesz rodzice mnie uczyli, że nie wolno rozmawiać z nieznajomymi.- powiedziałam tajemniczo.
- Wiem, mnie też. Jednak rozmawiam. To jak będzie?
Normalnie bym się nie zgodziła, ale ten facet jest mi coś winien. Jak będę chora to go zatłukę!
- Dobrze.- uśmiechnęłam się.
                                                *~*~*~*~*

Powiem szczerze samochód to on miał MEGA! Taka wypasiona bryka! Jeszcze jaki dżentelmen. Otworzył mi drzwi. W samochodzie było tak przyjemnie ciepło. Jechaliśmy już jakieś 10 min. Niezbyt blisko był chyba ten dom.
       Cicho grało radio. Powoli zamykały mi się oczy. W radiu zabrzmiało  „Little things” One Direction.
- Możesz dać troszkę głośniej? Wielbię tą piosenkę.- powiedziałam sennie. O, nie! Nie mogę zasnąć. Ale tak mi się oczy zamykały. W końcu sen mnie pochłoną. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz