Znowu padało. Po trzech
dniach spędzonych tu stwierdzam, że Londyn to bardzo deszczowe miasto. Nie to
co Est Midlands, albo Wrocław. W tamtych
miastach jest ciepło latem. A w Londynie, jak to w Londynie początek lata jest
deszczowy. Rodzice wyjechali na tydzień
do Wrocławia, do babci. To nieodpowiedzialne zostawiać 14 letnią dziewczynę w obcym mieście. Do
Londynu wprowadziliśmy się pół tygodnia
temu. Wcześniej mieszkałam we Wrocławiu z mamą , bo tata remontował ten mały
domek w Londynie. Do 12 roku życia mieszkaliśmy w Est Midlands. Przez te 2 lata
poznałam w Polsce wiele koleżanek. Na przykład Karolinę. Dzięki niej właśnie
pokochałam tych 5 wariatów z One Direction. Ona wie o nich wszystko. Nazywa się
Karolina Styles. Kocha na wariatka. J
Postanowiłam przejść się
do parku. Był niedaleko stąd. Ubrałam moją szarą za dużą bluzę ze Spongbobem.
Wzięłam portfel (z One Direction, od Karoliny na 13 urodziny) ze stołu. Wyszłam
i zamknęłam dom. Przestało trochę padać. Spacerkiem szłam do parku. W połowie
drogi zaczęło grzmieć i zrobiła się niezła ulewa. Musiałam dobiec truchtem do
parku.
Stojąc pod murem (tym od wewnątrz) łapałam
oddech. Jakiś chłopak w okularach przeciw słonecznych (po co mu je skoro nie ma
słońca?) i czapce z daszkiem (no czapkę to mogę zrozumieć, bo leje deszcz)
wpadła na mnie, a ja, jak to ja nie złapałam równowagi i wpadłam w GIGANTYCZNĄ
kałużę. Chłopak chyba się skapną, że mnie przewrócił, bo podał mi rękę. Wstałam
sama.
- Przepraszam nie
zauważyłem cię- jego głos skądś znałam. Tylko nie pamiętam skąd. Obmacałam
kieszenie rurek. Wszystko jest telefon, klucze i guma do żucia. Kiedy
sprawdzałam zawartość kieszeni w bluzie zauważyłam, że wypadł mi portfel. W
kałuży go nie było.- To twój portfel?- zapytał nieznajomy podsuwając mi pod
oczy portfel z 1D.
- Tak.- wydukałam.
Zabrałam energicznie portfel i sprawdziłam zawartość. Niczego nie brakowało.
- Pozwolisz, że zabiorę
cię do mojego domu. Mieszkam niedaleko, a w taką pogodę nie warto wracać
piechotą. Dam ci suche ubranie. Jestem w końcu ci coś winien.
- Wiesz rodzice mnie
uczyli, że nie wolno rozmawiać z nieznajomymi.- powiedziałam tajemniczo.
- Wiem, mnie też. Jednak
rozmawiam. To jak będzie?
Normalnie bym się nie
zgodziła, ale ten facet jest mi coś winien. Jak będę chora to go zatłukę!
- Dobrze.- uśmiechnęłam
się.
*~*~*~*~*
Powiem szczerze samochód
to on miał MEGA! Taka wypasiona bryka! Jeszcze jaki dżentelmen. Otworzył mi
drzwi. W samochodzie było tak przyjemnie ciepło. Jechaliśmy już jakieś 10 min.
Niezbyt blisko był chyba ten dom.
Cicho grało radio. Powoli zamykały mi
się oczy. W
radiu zabrzmiało „Little things” One
Direction.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz