Obudził mnie dzwonek do drzwi. Rozejrzałam się po pokoju.
GDZIE JA JESTEM!?!?!?!?!
Powoli wstałam z
WIELKIEGO łóżka. Kurde byłam tylko w moich różowych gaciach i bluzce. Zabiję
drania! Zamiast mnie obudzić, ten mnie rozebrał! Zboczeniec. Zauważyłam, że na
zielonym fotelu w rogu pokoju leżą jakieś spodnie. Pewnie dla mnie. Ubrałam je.
Troszkę za duże. Ale zawsze to lepsze niż chodzenie w samych majtkach. Zawartość
kieszeni zauważyłam na stoliku obok fotela. Było wszystko. Spojrzałam na
telefonie, która jest godzina. Miło 23:23. Spałam 6 godzin. Podeszłam do drzwi. Uchyliłam je lekko.
- Ej, ja chciałem tą z serem! Wiesz, że nie przepadam za
rybą w pizzy!- krzyknął znajomy głos (nie to nie ten zboczeniec). Postanowiłam
tam zejść.
Po cichu, na boso
przeszłam przez długi korytarz, potem na podświetlane skręcające w prawo
schody. Miałam na widoku cały salon. Było tam OGROMNE okno. Piękny widok na
księżyc i gwiazdy. W pokoju nikogo nie było. Po cichu grał telewizor.
Spojrzałam na jego ekran. Toy Story 3. Dziwne, że nikogo nie było. Przed chwilą
słyszałam krzyki i śmiech. Specjalnie upuściłam klucze żeby spadły z brzękiem.
- Ej, to ty? Już wstałaś?!- odezwał się ten drań, który
oglądał moje majtki. Pewnie z kuchni. Wnioskuję to z odgłosu garnków. Nagle
usłyszałam dźwięk spuszczanej wody za sobą. Na pół piętrze były drzwi do
toalety.
W życiu mam takie
szczęście, że dostałam w głowę otwieranymi drzwiami od toalety. Nawet nie wiem
kiedy zemdlałam.
*~*~*~*~*
Ale mnie łeb bolał. Nie otwierałam jeszcze oczu, ponieważ
bałam się to zrobić. Słyszałam oddechy przynajmniej 4 osób. Jednak dobrze
robiłam.
- Ta dziewczyna ma dzisiaj takie „szczęście”. Najpierw ja ją wrzucam do
kałuży, a później ty ją walisz drzwiami.- powiedział chłopak od kałuży.
- Lou pośpiesz się z tą skarpetką!- zawołał znów mi znajomy
głos. Chyba już wiem skąd go znam. Ten słodki głosik śpiewał solówkę w
„What makes you beautiful”. Tak nie mylę
się to jest…
- O mój Boże, Harry Styles!- naprawdę szepnęłam to na głos?
Zabijcie mnie!
- Lou, już nie musisz. Odezwała się!- krzykną jeszcze raz
Harold. Powoli otworzyłam oczy.
Nade mną było 5 twarzy. Ja nie mogę! To przecież One
Direction!!!!!!! Chyba zacznę krzyczeć! Nie, nie mogę! Muszę zachować spokój.
Powoli usiadłam, a oni odsunęli się ode mnie.
- Witaj wśród żywych. – powiedział Louis. Przyznam bez
bicia, nawet się uśmiechnęłam.
- Jak się nazywasz?- zapytał Zayn. A, to więc on mnie
wrzucił do kałuży. Ciekawe, czy też on mnie rozebrał?
- Kto mnie rozebrał?- ja jak coś palnę.
Spojrzeli najpierw na mnie, a potem każdy na każdego.
Ciekawe. Siedzę sobie na kanapie w domu chłopaków i gadam z nimi. Po prostu. Inaczej
wyobrażałam sobie to spotkanie.
- Odpowiecie, czy będziecie nadal tak siedzieć?
- No dobrze…był to…- zaczął Harry.
- To byłem ja.- Wstał Liam. OMG! Liam Payne widział moje
MAJTKI!!!- Bardzo przepraszam, ale ktoś musiał to zrobić. Niestety nikt nie
chciał. Chyba się ciebie bali.- zaśmiałam się.
- Słusznie.- nagle spoważniałam. Widziałam w oczach Louisa,
że to go bawi. – Ja nie mogę! Siedzę i gadam sobie z wami o moich majtkach. Ja
chyba śnię!
- Nie już wstałaś. Jeszcze raz cię przepraszam.- wyznał
Zayn. Jak można mu nie wybaczyć? Nie, nie można.
- Gdzie my właściwie jesteśmy?
- A, jakieś 20 km. od Londynu. Mam nadzieję, że nie będą się
o ciebie martwić.- zaczął Niall.
- Nie, spoko. Rodzice są u mojej babci wrócą za tydzień.
- A właśnie chłopcy muszę wam coś powiedzieć…- zaczął Harry.
Niestety nie skończył, bo Louis uciszył go wzrokiem.- Oj, przestań Louis.
Kiedyś i tak musimy im powiedzieć.
- Zostaliście gejami, czy co?- głupio zapytał Niall. Wszyscy
wybuchliśmy śmiechem.
- Niestety nie zostaliśmy jeszcze gejami, ale trzymamy na
górze w sypialni kolejną śpiącą królewnę. Nadal w ubraniu.- zmieszał się Harry.
- Ja nie mogę. Dwie fajne laski pod naszym dachem. No chyba,
że tamta nie jest laską. A tak właściwie co jej zrobiliście?- nadal Niall.
- Jechała na rowerze (kumacie, w taką pogodę!), miała
słuchawki w uszach i wjechała w wielką kałuże (pomimo, że krzyczeliśmy do niej).
Oczywiście przewróciła się. Sprawdziliśmy czy oddycha, czy nie jest ranna
(miała stłuczone kolano) i wsadziliśmy ją do samochodu. Przyjechaliśmy przed
tobą Zayn. Niall był w sklepie. Położyliśmy go w łóżku Harrego. Po twoim
telefonie wiedzieliśmy, że położysz swoją Śpiącą Królewnę w pokoju gościnnym.-
albo mi się zdawało, albo Zayn i Liam się zarumienili przy słowach „swoją
Śpiącą Królewnę”. Ciekawe.- Nie mieliśmy jak ją rozebrać, bo przyjechałeś i musieliśmy
ci pomóc.- powiedział prawie jednym tchem Harry. Louis dopowiadał.
- To może Śpiąca Królewna ją rozbierze? Przecież jest dziewczyną.- zaproponował Liam.
Dawno już w tej konwersacji go nie słyszałam.
- Ok. Kto mnie zaprowadzi?- zapytałam.
- Ja mogę!- odezwali się jednocześnie Liam i Zayn.
- Niall?- zapytałam. Nie chciałam tu bitwy. Pokiwał głową.
Znów pokonywałam te
podświetlane schody. Przez ten sam długi brązowy korytarz, ale tym razem
skręciliśmy do drzwi obok tych „moich”. Na nich pisało wielkimi literami
„HARRY” Naprzeciwko były drzwi z napisem „ LOUIS”, obok „LIAM”. Naprzeciwko
gościnnego „ZAYN”, jeszcze naprzeciwko Liama pokoju były drzwi „Niall”.
Weszłam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz