22 gru 2012

Rozdział 4!

Dziś tak wcześnie, bo mi się nudzi. Chyba zacznę pisać następny. Mam nadal nadzieję, że ktoś to czyta. :) Miłego czytania. 

To właśnie z pokoju Nialla usłyszałam muzykę. Jak się nie mylę Justin Bieber. Prawie bezgłośnie zapukałam. Wyłączył Biebera. Może się wstydził? Po krótkiej chwili usłyszałam ciche „proszę”. Powoli otworzyłam drzwi i weszłam. 
Chyba wszystkie pokoje w tym domu są tak samo. Siedział na łóżku i trzymał na wyprostowanych nogach laptopa. Telewizor był włączony. Czyżby Niall Horan oglądał „Never say never”? Karolina opowiadała mi kiedyś, że on lubi Justina Biebera. Zauważył, że zerkam na telewizor. Szybko go wyłączył i jakby zaczerwienił. Co do ścian były koloru trawy.  Pościel miał z…”Gdzie jest Nemo?”. Ale z niego dzieciuch (oczywiście nie przyznam się, że do dziś mam pościel z Kubusiem Puchatkiem). Było tu trochę przytulniej, niż u Harrego.
- Nie możesz spać?- zapytał słodkim głosem. Oni wszyscy w ogóle mieli słodkie głosy.  Uśmiechnęłam się na sam jego dźwięk. Boże, jacy oni są CUDNI!
- No. Wiesz Horan, Śpiąca Królewna się troszkę wyspała w dzień. A po za tym jak mogłabym zasnąć z myślą, że obok, na tym samym korytarzu śpią członkowie mojego ulubionego zespołu.
- Serio to twój ulubiony zespół? A kogo lubisz najbardziej?- zapytał już z większym entuzjazmem niż chwilę temu.
- Myślisz Horan, że się dowiesz?- zaśmiałam się.
- Czemu mówisz do mnie Horan?- zapytał.
- To twoje nazwisko, co nie?- zwątpiłam teatralnie. Uśmiechnął się do mnie. Wyszczerzyłam te swoje białe ząbki. On miał taki CUDNY uśmiech.
- No tak. Ale czemu nie mówisz na mnie po prostu Niall?- odłożył laptopa na stolik (który nie stał przy fotelu, tylko przy łóżku, ale różnica!) i poklepał miejsce obok siebie. Nieśmiało ruszyłam w tamtym kierunku. Usiadła jak najdalej niego. Jeszcze pomyśli, że naruszam jego przestrzeń.- Ale wiesz, o ile mi wiadomo to ja nie gryzę. -  no cóż to mnie jakoś przekonało i przysunęłam się bliżej Horana.
- Nie mówię Niall, ponieważ kocham twoje nazwisko: HORAN!-  może to było trochę nieodpowiedzialne (bałam się, że zaraz wtargnie tu masa ochroniarzy i mnie zamkną w pudle), ale połaskotałam Horana. Zaczął się śmiać jak dziecko. Kiedy przestałam w końcu (niestety) go łaskotać i złapał oddech, zemścił się na mnie (miałam straszne łaskotki).
- Cicho…hahahaha…b…hahahahahaaha… bo wszystkich… obudzimy!-  Przestał, ale ja jeszcze się śmiałam, dołączył do mnie.
- Masz ładny śmiech…- chyba się zarumieniłam. OMG!- Chcesz coś obejrzeć? Mam ciekawy zestaw komedii.- NIALL HORAN MNIE, VIKTORIĘ SAROWSKĄ PRZYTULIŁ!!!!!!!!!! Aaaaaaaaaaaaaa…!!!!!! Cała w środku nie dowierzałam, może to był sen. Może ja jeszcze nie wstałam?- Oglądałaś film „TED”?
- Tak, ale mogę go jeszcze raz obejrzeć.- uśmiechnęłam się niewinnie.
- A nie jesteś za młoda? Ile masz lat?- zapytał, a ja walnęłam go poduszką.
- Dziewczyn nie pyta się o wiek.- rzucił się na mnie z łaskotkami. Przez śmiech odpowiedziałam.- Już mam 15. Dziś są moje urodziny. Niall przestań!
- Czy ja dobrze słyszałem… czy ty powiedziałaś do mnie Niall?- zaśmiał się.
- Tak, a teraz włącz tą zboczoną komedię.- posłuchał mnie.
Obejrzeliśmy ją całą. Niall śmiał się do rozpuku. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam koło niego. Miał takie wygodne łóżko.





Czytasz- komentuj. To dodaje mi motywacji!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz