Obudziło mnie trzaskanie
drzwiami i krzyki Liama. Horan nadal spał. To musiało dziwnie wyglądać. Ja
skulona, a on rozwalony na całe łóżko. Z impetem otworzyły się drzwi i Liam
Payne wszedł do pokoju Niall’ a.
- Dziewczyny nawiały. Nie
ma żadnej w pokoju. Chociaż dziwne, że Viki wyszła bez telefonu. Louis
przeszukał wszystkie pokoje, a Zayn cały ogród. – Horan nagle się obudził, gdy
Liam zaczął nadawać. Chyba sobie dopiero teraz uświadomił, że widzi jedną z
dziewczyn poszukiwanych w łóżku swojego przyjaciela.- Viktoria, co ty tu do
CHOLERY robisz?!
- Oglądaliśmy film w nocy
i zasnęliśmy. A co zazdrosny?- zapytał
zadziornie zaspany Niall.
- Zostawiłam Asię w
pokoju. Spała. Nie ma jej tam?- zapytałam z niepokojem.
- Nie ma. U każdego
prawie sprawdzaliśmy, ale czekaj. Został nam jeden osobnik w tym domu, do
którego pokoju nie zaglądaliśmy. To jest…- zaczął, ale nie skończył.
- Harry.- weszłam mu w
słowo.
- Skąd wiesz?- zapytali
zdziwieni.
- Asia bardzo kocha
Harrego (ale Cichosza!). To jej ulubiony członek 1D.- wyjaśniłam spokojna.
-Mamy jeden problem
Liam…- zaczął Louis wychylając się zza futryny.- Harry ma zamknięte drzwi.
- No to trzeba będzie
poczekać. Sam nie otworzy.- powiedział cicho Niall.
*~*~*~*~*
Zjedliśmy pyszne
śniadanie (przygotowaną przez Liama jajecznicę). Moje ciuchy już się wysuszyły,
więc mogłam je ubrać. Po 12 (wstaliśmy o 11:30) poszliśmy znów pod drzwi
Harrego. Usłyszałam cichą rozmowę. Nie mogli dalej już nas nie wpuszczać, w
końcu zgłodnieją.
- Harry, wpuść
braciszka!- próbował nadal Lou.
- Asia, proszę powiedz
Harremu, żeby otworzył drzwi. Karolina przed chwilą dzwoniła do ciebie.
Napisała do mnie, żebyś jak najszybciej do niej oddzwoniła.- wydukałam po
Polsku (mówiłam, że z wymową u mnie kiepsko?). Ku mojemu zdziwieniu zamek się
przekręcił i drzwi z impetem się otworzyły. Waląc przy tym Liama i Zayna w
głowę. Zakrzyczeli jednocześnie.
Wzięłam ich za rączki (jak
w przedszkolu). Mina Nialla nie wskazywała, że jest zadowolony. OMG! Przecież
nie dorobię się 3 ręki! Kiwnęłam mu głową, żeby za mną poszedł. Widziałam
jeszcze jak Asia wybiega i wchodzi do „naszego” pokoju. Louis zabrał Harrego na
„miłą” pogawędkę (czytaj: Krzyczał na pół domu).
Kazałam poszkodowanym
przyłożyć łyżki do głowy. Zayn normalnie przyłożył, ale Liam tylko się
skrzywił.
- A mogę widelec?-
zapytał. A tak jego fobia. Biedactwo. Pokiwałam głową na znak zgody.
Do kuchni, w której się
znajdowaliśmy wbiegła rozradowana Asia.
- Karolina wygrała w RadiuZet
bilet na koncert 1D w Londynie. Jutro przylatuje. Kazała mi się ciebie zapytać,
czy może zamieszkać z tobą na dwa tygodnie.- wydusiła jednym tchem (po Polsku
oczywiście, więc chłopcy tylko zrobili zdziwione miny) .
- OMG! Karol (tak ją
nazywamy) tu przyjedzie. Oczywiście, że może!- krzyknęłam po Angielsku. Asia
podskoczyła i zapiszczała, a potem powiedziała to wszystko Karol.- Niestety
chłopcy, będziemy musiały zaraz iść. Trzeba zakupy zrobić, posprzątać dom,
przy…
- Czekaj!- krzyknął Zayn.
- Czy Karolina też lubi
One Direction?- zapytał Liam. Potwierdziłam skinieniem głowy.
- Możecie tu jeszcze
zostać, a jak Karolina przyjedzie to zaprosicie ją do nas. Chętnie pewnie nas
pozna!- powiedział wesoło Niall. Cała czwórka czekała na moją odpowiedź.
- W sumie, czemu nie?
Asia co ty na to?- spojrzałam na koleżankę.
- A, ja na to jak na
lato! – odpowiedziała mi po Polsku. Po chwili namysłu zwróciła się do
czekających na przetłumaczenie
chłopców.- Good!
Nawet nie wiecie jak się
ucieszyli. Coś podejrzane, czy każdej przewróconej na ulicy i wrzuconej do
kałuży proponują na zostanie kilka dni w ich domu? CIEKAWE! Ale ja nie
protestuję. Tak więc jutro miała przylecieć Karol. Poprosiła nas, żebyśmy my
(Asia i ja) poczekały na nią na lotnisku około 12 po południu.
*~*~*~*~*
Po dwudziestu minutach
przyszli do nas Harry i Lou. Asia właśnie wcinała płatki czekoladowe z mlekiem
waniliowym. Jadła, aż jej się uszy trzęsły! Louis i Harry mnie przytulili na
powitanie (słodcy są, co nie?). Chyba już byli opanowani. Liam wziął ich na bok
i wytłumaczył kto u nas będzie. Harry w ekstazie radości wykrzyknął:
- Trzecia ładna
dziewczyna!!- widziałam już wzrok Asi. Mordowała go spojrzeniem. – A gdzie
będziecie w trójkę spać, wiecie ja mogę Asię przygarnąć.- uśmiechnął się do
niej.
- Sądzę Harry, że nie
będzie to konieczne. Możecie chyba spać razem?– szybko zareagował Louis. Nie
chciał, żeby Asia się zadławiła mlekiem. Było blisko. Ach ten Harry.
Uśmiechnęła się nieśmiało przełykając następną łyżkę mleka (płatki już zjadła
;P).
- Oczywiście. To duże
łóżko. Nie chcemy kolejnej rozłąki. Całe trzy tygodnie się nie widziałyśmy.-
szybko odparła Asia. Zahipnotyzowana zielonymi tęczówkami Harrego.
- Słyszałem, że w Polsce
jest bardzo dobre jedzenie. Zrobicie dzisiaj nam obiad?- zapytał z nadzieją w
głosie Zayn.
- Zróbcie, zróbcie,
zróbcie…!- zaczęła skandować reszta. Jak mogłyśmy się nie zgodzić?
- Dobrze, dobrze. Ale
pozwolicie nam pojechać do mojego domu po ubrania?- zapytałam. Spojrzałam na
Asię i dodałam po Polsku:- Masz jakieś ubrania?
- Nie, jak zwiewałam to
zapomniałam wziąć.- spojrzała na mnie przepraszającym tonem.- Mogę coś pożyczyć
od ciebie?
- Jasne.- uśmiechnęłam
się szczerze. Do chłopaków odezwałam się już po Angielsku.- Może nas ktoś
podwieźć?
Podniosły się cztery łapy
(oprócz Louisa) . OMG! I kogo tu wybrać. Postawiła na Nialla. Był taki smutny
cały ranek.
- Niall!- powiedziałam.
- Harry!- oznajmiła w tej
samej chwili Asia.
- Niall i Harry!-
zaczęłyśmy się śmiać. Nie ma to jak jednocześnie powiedzieć. Po jakiejś chwili
chłopcy dołączyli.
*~*~*~*~*
Jechaliśmy limuzyną przez
zakorkowany Londyn ( w końcu środek tygodnia). Rodzice, kiedy wychodziłam
zapytali się czy mogę zostać trochę dłużej (o 2 tygodnie) sama w domu.
Powiedziałam im, że tak i o tym, żeby się nie martwili, bo są u mnie Asia i
Karolina. Od razu Niall zapytała czy zostaniemy u nich cały tydzień. Trudno było
odmówić, w końcu nie codziennie światowej sławy gwiazda zaprasza cię na tydzień
do domu.
W limuzynie spędziliśmy ponad dwadzieścia
minut (te skróty! Zayn chyba specjalnie dłuższymi drogami mnie wiózł).
Weszłam do domu z Asią,
żeby po pięciu minutach wyjść (spakowałyśmy wszystkie moje ciuchy! Musiałam
wziąć OGROMNĄ torbę) i znów pojechać do posiadłości Direction (jak ją
nazwałyśmy).
Chłopcy wzięli przed swoim domem naszą torbę w
ręce i zanieśli do „naszego” pokoju. Zostawili nas w kuchni, żebyśmy pomyślały
co zrobić im na obiad. My jednak już wiedziałyśmy co. :)
Czytasz- komentuj :)

nikt nie czyta = nikt nie komentuje! proste! to opowiadanie jest beznadziejne! zajmij sie lepiej czyms innym! :/
OdpowiedzUsuń