23 gru 2012

Rozdział 5

Obudziło mnie trzaskanie drzwiami i krzyki Liama. Horan nadal spał. To musiało dziwnie wyglądać. Ja skulona, a on rozwalony na całe łóżko. Z impetem otworzyły się drzwi i Liam Payne wszedł do pokoju Niall’ a.
- Dziewczyny nawiały. Nie ma żadnej w pokoju. Chociaż dziwne, że Viki wyszła bez telefonu. Louis przeszukał wszystkie pokoje, a Zayn cały ogród. – Horan nagle się obudził, gdy Liam zaczął nadawać. Chyba sobie dopiero teraz uświadomił, że widzi jedną z dziewczyn poszukiwanych w łóżku swojego przyjaciela.- Viktoria, co ty tu do CHOLERY robisz?!
- Oglądaliśmy film w nocy i zasnęliśmy. A co zazdrosny?-  zapytał zadziornie zaspany Niall.
- Zostawiłam Asię w pokoju. Spała. Nie ma jej tam?- zapytałam z niepokojem.
- Nie ma. U każdego prawie sprawdzaliśmy, ale czekaj. Został nam jeden osobnik w tym domu, do którego pokoju nie zaglądaliśmy. To jest…- zaczął, ale nie skończył.
- Harry.- weszłam mu w słowo.
- Skąd wiesz?- zapytali zdziwieni.
- Asia bardzo kocha Harrego (ale Cichosza!). To jej ulubiony członek 1D.- wyjaśniłam spokojna.
-Mamy jeden problem Liam…- zaczął Louis wychylając się zza futryny.- Harry ma zamknięte drzwi.
- No to trzeba będzie poczekać. Sam nie otworzy.- powiedział cicho Niall.
                                                          *~*~*~*~*
Zjedliśmy pyszne śniadanie (przygotowaną przez Liama jajecznicę). Moje ciuchy już się wysuszyły, więc mogłam je ubrać. Po 12 (wstaliśmy o 11:30) poszliśmy znów pod drzwi Harrego. Usłyszałam cichą rozmowę. Nie mogli dalej już nas nie wpuszczać, w końcu zgłodnieją.
- Harry, wpuść braciszka!- próbował nadal Lou.
- Asia, proszę powiedz Harremu, żeby otworzył drzwi. Karolina przed chwilą dzwoniła do ciebie. Napisała do mnie, żebyś jak najszybciej do niej oddzwoniła.- wydukałam po Polsku (mówiłam, że z wymową u mnie kiepsko?). Ku mojemu zdziwieniu zamek się przekręcił i drzwi z impetem się otworzyły. Waląc przy tym Liama i Zayna w głowę. Zakrzyczeli jednocześnie.
Wzięłam ich za rączki (jak w przedszkolu). Mina Nialla nie wskazywała, że jest zadowolony. OMG! Przecież nie dorobię się 3 ręki! Kiwnęłam mu głową, żeby za mną poszedł. Widziałam jeszcze jak Asia wybiega i wchodzi do „naszego” pokoju. Louis zabrał Harrego na „miłą” pogawędkę (czytaj: Krzyczał na pół domu).  
Kazałam poszkodowanym przyłożyć łyżki do głowy. Zayn normalnie przyłożył, ale Liam tylko się skrzywił.
- A mogę widelec?- zapytał. A tak jego fobia. Biedactwo. Pokiwałam głową na znak zgody.
Do kuchni, w której się znajdowaliśmy wbiegła rozradowana Asia.
- Karolina wygrała w RadiuZet bilet na koncert 1D w Londynie. Jutro przylatuje. Kazała mi się ciebie zapytać, czy może zamieszkać z tobą na dwa tygodnie.- wydusiła jednym tchem (po Polsku oczywiście, więc chłopcy tylko zrobili zdziwione miny) .
- OMG! Karol (tak ją nazywamy) tu przyjedzie. Oczywiście, że może!- krzyknęłam po Angielsku. Asia podskoczyła i zapiszczała, a potem powiedziała to wszystko Karol.- Niestety chłopcy, będziemy musiały zaraz iść. Trzeba zakupy zrobić, posprzątać dom, przy…
- Czekaj!- krzyknął Zayn.
- Czy Karolina też lubi One Direction?- zapytał Liam. Potwierdziłam skinieniem głowy.
- Możecie tu jeszcze zostać, a jak Karolina przyjedzie to zaprosicie ją do nas. Chętnie pewnie nas pozna!- powiedział wesoło Niall. Cała czwórka czekała na moją odpowiedź.
- W sumie, czemu nie? Asia co ty na to?- spojrzałam na koleżankę.
- A, ja na to jak na lato! – odpowiedziała mi po Polsku. Po chwili namysłu zwróciła się do czekających na przetłumaczenie  chłopców.- Good!
Nawet nie wiecie jak się ucieszyli. Coś podejrzane, czy każdej przewróconej na ulicy i wrzuconej do kałuży proponują na zostanie kilka dni w ich domu? CIEKAWE! Ale ja nie protestuję. Tak więc jutro miała przylecieć Karol. Poprosiła nas, żebyśmy my (Asia i ja) poczekały na nią na lotnisku około 12 po południu.
                                                     *~*~*~*~*
Po dwudziestu minutach przyszli do nas Harry i Lou. Asia właśnie wcinała płatki czekoladowe z mlekiem waniliowym. Jadła, aż jej się uszy trzęsły! Louis i Harry mnie przytulili na powitanie (słodcy są, co nie?). Chyba już byli opanowani. Liam wziął ich na bok i wytłumaczył kto u nas będzie. Harry w ekstazie radości wykrzyknął:
- Trzecia ładna dziewczyna!!- widziałam już wzrok Asi. Mordowała go spojrzeniem. – A gdzie będziecie w trójkę spać, wiecie ja mogę Asię przygarnąć.- uśmiechnął się do niej.
- Sądzę Harry, że nie będzie to konieczne. Możecie chyba spać razem?– szybko zareagował Louis. Nie chciał, żeby Asia się zadławiła mlekiem. Było blisko. Ach ten Harry. Uśmiechnęła się nieśmiało przełykając następną łyżkę mleka (płatki już zjadła ;P).
- Oczywiście. To duże łóżko. Nie chcemy kolejnej rozłąki. Całe trzy tygodnie się nie widziałyśmy.- szybko odparła Asia. Zahipnotyzowana zielonymi tęczówkami Harrego.
- Słyszałem, że w Polsce jest bardzo dobre jedzenie. Zrobicie dzisiaj nam obiad?- zapytał z nadzieją w głosie Zayn.
- Zróbcie, zróbcie, zróbcie…!- zaczęła skandować reszta. Jak mogłyśmy się nie zgodzić?
- Dobrze, dobrze. Ale pozwolicie nam pojechać do mojego domu po ubrania?- zapytałam. Spojrzałam na Asię i dodałam po Polsku:- Masz jakieś ubrania?
- Nie, jak zwiewałam to zapomniałam wziąć.- spojrzała na mnie przepraszającym tonem.- Mogę coś pożyczyć od ciebie?
- Jasne.- uśmiechnęłam się szczerze. Do chłopaków odezwałam się już po Angielsku.- Może nas ktoś podwieźć?
Podniosły się cztery łapy (oprócz Louisa) . OMG! I kogo tu wybrać. Postawiła na Nialla. Był taki smutny cały ranek.
- Niall!- powiedziałam.
- Harry!- oznajmiła w tej samej chwili Asia.
- Niall i Harry!- zaczęłyśmy się śmiać. Nie ma to jak jednocześnie powiedzieć. Po jakiejś chwili chłopcy dołączyli.
                                                     *~*~*~*~*
Jechaliśmy limuzyną przez zakorkowany Londyn ( w końcu środek tygodnia). Rodzice, kiedy wychodziłam zapytali się czy mogę zostać trochę dłużej (o 2 tygodnie) sama w domu. Powiedziałam im, że tak i o tym, żeby się nie martwili, bo są u mnie Asia i Karolina. Od razu Niall zapytała czy zostaniemy u nich cały tydzień. Trudno było odmówić, w końcu nie codziennie światowej sławy gwiazda zaprasza cię na tydzień do domu.
 W limuzynie spędziliśmy ponad dwadzieścia minut (te skróty! Zayn chyba specjalnie dłuższymi drogami mnie wiózł).
Weszłam do domu z Asią, żeby po pięciu minutach wyjść (spakowałyśmy wszystkie moje ciuchy! Musiałam wziąć OGROMNĄ torbę) i znów pojechać do posiadłości Direction (jak ją nazwałyśmy).
 Chłopcy wzięli przed swoim domem naszą torbę w ręce i zanieśli do „naszego” pokoju. Zostawili nas w kuchni, żebyśmy pomyślały co zrobić im na obiad. My jednak już wiedziałyśmy co. :) 



Czytasz- komentuj :)

1 komentarz:

  1. nikt nie czyta = nikt nie komentuje! proste! to opowiadanie jest beznadziejne! zajmij sie lepiej czyms innym! :/

    OdpowiedzUsuń