6 lut 2013

Rozdział 21! ;P xP


*oczami Viki*
Nie wierzę! Ponad godzinę temu razem z dziewczynami podpisałyśmy kontrakt z Simonem Cowellem! Dał nam miesiąc na napisanie pierwszej piosenki. Zgodziłyśmy się. Wspólnymi siłami na pewno nam się uda. Niall obiecał, że nam pomoże. Myślę, że to będzie piękny kawałek. Poznałyśmy przy okazji Justina Biebera. Ponoć po raz kolejny wybiera się do Polski. Spodobało mu się po tym koncercie w marcu. Chłopcy za to wpadli na wspaniały pomysł. Mamy wystąpić na ich koncercie śpiewając jakiś ich kawałek .Trudno było odmówić, więc się zgodziłyśmy.
Poszliśmy jeszcze na małe zakupy do największej galerii w Londynie. Było cudownie, tylko troszkę fanki przeszkadzały. Jedna nawet zemdlała na  widok Hazzy. Ten to ma powodzenie, dziewczyny mdleją na jego widok. Kiedy chłopcy pozowali do zdjęć, my wybierałyśmy ubrania. Niall kupił mi fajny full cap- zielony. Kocham normalnie tan kolor! Asia dostała od Harrego piękną letnią sukienkę. Camila zaś, ku zdziwieniu wszystkich czerwone rurki, czarne szelki i biało-czarną koszulkę w paski od Tomlinsona. Widziałam też, że Liam wcisnął do ręki bransoletkę z jego imieniem Pauli. Tych dwoje ma się ku sobie. To dobrze! Pasują do siebie!
Po udanych zakupach nadszedł czas powrotu. Staliśmy przed pojazdem, kiedy Styles wyciągnął wielką torbę z bagażnika, to samo uczynił Liam.
- Co wy robicie?- zapytała Paula.
- Ja z tobą zostaję w Londynie.- powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha Payne.
- Ale jak to?!- oburzyła się Paula.
- Tak to! Nie przyjmuję sprzeciwu. – wyszczerzył się Liam. Pożegnaliśmy ich. Kiedy odeszli już wystarczająco, żeby nas nie słyszeć, wszyscy wybuchli głośnym śmiechem. Hazza wziął za rękę Asię.
- A wy gdzie się wybieracie?- zapytałam.
- Mam dla Asi niespodziankę.- powiedział rozbawiony Styles. Wszyscy pożegnaliśmy zakochanych i znów wybuchliśmy śmiechem. Chyba mamy jakąś głupawkę.
Louis otworzył mi drzwi i wgramoliłam się na same tyły, a Horan za mną. Kiedy Camila chciała wejść Tommo ją zatrzymał.
- Pani zostaje z przodu.- oznajmił i się uśmiechnął. Dzisiaj strasznie rzadko ze sobą gadają po wczorajszej akcji. Dziewczyna śmiała jest, powiedzieć prosto w twarz co ci chodzi po głowie to nie lada wyzwanie. Ja bym tak nie umiała.
W ciągu jazdy było dużo śmiechu. Lou zasypywał nas dowcipami. Później włączyliśmy radio, akurat leciało „Castle of glass” Linkin Park. Okazało się, że wszyscy obecni kochają tę piosenkę i zaczęliśmy ją śpiewać.
- A może właśnie to zaśpiewacie na naszym występie w Londynie?- wpadł na pomysł Niall, kiedy skończyła się piosenka.
- Dobry pomysł! Ja jestem za!- krzyknęłam i pocałowałam swojego chłopaka. Tęskniłam już za jego pocałunkami. Cały dzień nie mieliśmy dla siebie czasu. Camila i Tommo zaczęli się śmiać.
- My wszystko widzimy.- zaśmiała się.- Właśnie, Niall! Justin prosił, żebyś go poinformował jak zrobimy wam konto zespołu na Twitterze. Możecie to teraz zrobić. Zresztą Cher też prosiła, tak samo jak Connor i Cody. Fajnie było ich spotkać.
- Nom. Masz rację. Może teraz?- zapytał Niall.
- Masz laptopa?- zapytał pasiasty.- Jak nie to mogę się gdzieś zatrzymać. W bagażniku mam swojego.
- Ja też! Dobra zjedź do McDonalda. Przy okazji coś zjemy. Głodny już jestem.- Louis zjechał na parking. Chłopcy wysiedli. Lou skoczył po laptopy, a Nialler po jedzonko. Kiedy wyszli Camila rzuciłą się do tyłu.
- Co ty do jasnej cholery robisz?- zapytałam ją kiedy już siedziała koło mnie.
- Nie chcę siedzieć koło Lou!- posmutniała.
- Nie rozumiem cię! Wczoraj krzyknęłaś mu prosto w twarz, że chcesz z nim chodzić, a dziś nie odzywasz się do niego. Co się stało?- pociekły jej łzy na policzku. Odpięłam pas i przytuliłam ją.
- No, bo on to robi z litości!- wydukała przez łzy. Śmiać mi się chciało, ale z grzeczności nie wybuchłam śmiechem.
- Ale co?- próbowałam ją uspokoić.
- No, jest miły i w ogóle. Wczoraj przyszedł do mnie wieczorem, spał ze mną, kupił mi to ubranie. On po prostu się lituje nade mną. Wie, ze mi się podoba, ale ja jemu nie, dlatego nie chce mnie ranić i próbuje być miły.- teraz na serio się poryczała.
- Uwierz mi! Tak nie jest! To nie w jego stylu. Może i znam go pięć dni, ale wiem, że nie robi tego z litości! Możliwe, że mu się podobasz!- uśmiechnęłam się do niej.- A teraz zmykaj do przodu i pogadaj z nim szczerze. My tu z Horanem nie będziemy wam przeszkadzać. Ja już się o to postaram.
Jak powiedziałam tak i uczyniłam. Oni sobie w spokoju rozmawiali, a mu z Horankiem robiliśmy konto na twitterze. Niall wrzucił nasze wspólne zdjęcie z galerii i ustawił je na zdjęcie profilowe. Wysłał wiadomość do Biebera i reszty. Nie minęło pięć minut, a na twitterze Justina pojawił się taki wpis:
Byłem dziś w Londynie na specjalnym występie nowego girls bandu. Dziewczyny z The Girls wymiatają! Życzę im powodzenia. @TheGirls
Podobne wpisy dodali ci, którzy byli tam oprócz Biebera. Po godzinie miałyśmy mnóstwo followersów i pytań, czy wstawimy filmik jak śpiewamy. Nie wiedzieliśmy z Niallem co im napisać. Nikt nie nagrał jak śpiewamy, a w domu będzie tylko połowa zespołu. Napisaliśmy wiec, że wkrótce nas usłyszą. W końcu mamy zaśpiewać za dwa dni na koncercie 1D w Londynie.
Resztę drogi z Horanem oglądaliśmy „Igrzyska Śmierci”. Niestety nie skończyliśmy ich, bo już o piętnastej byliśmy na miejscu. Camila postanowiła się jeszcze przejść z Lou po plaży, wiec z Horankiem musieliśmy sami zanieść wszystkie rzeczy.
 Zayn był w swoim pokoju, wywnioskowaliśmy to z głośnej muzyki dochodzącej właśnie od niego. Niall zostawił wszystkie torby należące do Lou i poszliśmy na górę do jego pokoju.
Kiedy przekroczyliśmy próg, Nialler rzucił torbę z laptopem i zaczął mnie namiętnie całować. Odwzajemniłam pocałunek. Kochałam go, kochałam to jak mnie całował, przytulał, wymawiał moje imię. To byłą moja pierwsza wielka i prawdziwa miłość. Nagle przerwał:
- Viktoria?
- Co?- uśmiechnęłam się do niego.
- Ja chcę, żeby świat się jaką mam wspaniałą dziewczynę.- o Boże! A ja już myślałam, że chce ze mną zerwać! Viki ty głupku! Zrozum wreszcie, że ten sławny na cały świat chłopak cię kocha!
- A ja chcę, żeby świat się dowiedział jaki świetny z ciebie chłopak.- zaczęłam go całować.
*oczami Zayna*
Leżałem na łóżku głową w dół. W radiu leciało „Troublemaker”. Nigdy w życiu się tak nie czułem.  Dwie dziewczyny, które kochałem, po prostu odeszły. To było smutne. Teraz dopiero widzę, że z Karoliną to było zwykłe zauroczenie. Kiedy odeszła Sylwia odczułem wielką stratę. Znam ją od roku. Przez cały ten czas ją kochałem. W lecie, kiedy byłem w Bradford ona przyjechała tam do cioci na wakacje. Była po raz pierwszy w Anglii, jednak doskonale znała język. Spotykaliśmy się przynajmniej raz na miesiąc, co było trudne, bo mieszka ona w Warszawie. Byłem tam dwa razy, to jest piękne miasto. Ona tak się cieszyła jak tam byłem. Zawsze się cieszyła na mój widok. Nie wiem czemu powiedziała, że to nie ma sensu i powinniśmy zakończyć tą znajomość. Napisała jeszcze kilka nie zrozumiałych dla mnie słów. Chociaż, mogą one oznaczać coś ważnego.  Ciekawe, czy oni już wrócili? Przecież Asia umie Polski! Nic dziwnego urodziła i wychowała się w niej.
 Poszedłem sprawdzić, czy nadal jestem sam w domu. Okazało się, że jednak nie. Kiedy wychodziłem do domu wpadli biegiem Louis i Camila. Wyjrzałem przez okno. Nic dziwnego, zaczęło padac. Chociaż padać to za mało powiedziane. Lało jak z cebra.
- Gdzie jest Asia?- zapytałem Tommo.
- Jeżeli coś od niej potrzebujesz, to masz bracie pecha.- wzruszył ramionami.
- Dlaczego?- byłem bliski łez. Była jedyną… zaraz! Nie była jedyną osobą, która mogła mi pomóc. Przecież Viki mieszkała przez ponad dwa lata w Polsce. Znała język! Poleciałem jak z procy na górę do pokoju Horana, zostawiając ich z otwartymi buziami i pytającymi spojrzeniami. Zacząłem walić do drzwi przyjaciela ile wlezie. Nie obchodziło mnie czy coś robią, czy im przeszkadzam. Obchodziła mnie tylko Sylwia i jej ostatnie słowa, napisane w komunikatorze. W końcu drzwi się otworzyły. W drzwiach ukazała się Viktoria. Natychmiast ją porwałem. Horan wybiegł za nami krzycząc:
- Ej, to moja dziewczyna!- normalnie wybuchnął bym śmiechem. Wkurzony Niall to coś nowego. Posadziłem dziewczynę na łóżku i wziąłem włączonego laptopa ze stolika. Nialler usiadł koło niej przytulając.
- Tęskniłem.- szepnął jej do ucha, jednak na tyle głośno, żebym i ja to usłyszał. Chyba był zazdrosny. Podałem jej laptopa z otwartą rozmową na skypie. Przeczytała i mnie przytuliła. Horan tez zerknął.
- Dobrze, a teraz możesz mi powiedzieć, co oznacza te ostatnie zdanie?- spojrzałem jej w oczy. Miała piękne oczy, ale to szczegół. Teraz najważniejsza jest Sylwia.
- Oczywiście.- przyjrzała się jeszcze raz.- Tłumaczę. „Zawsze będę cię kochała  Zayn, zawsze.”
- Ale co to może oznaczać! Najpierw mówi, że to nie ma już sensu, a potem pisze, że zawsze będzie mnie kochała. Czemu ja nie mam szczęścia w miłości?
- Kto to tak właściwie Sylwia?- zapytał Horan. A tak zapomniałem, że nic im nie mówiłem o niej.
- To jest nieważne teraz!- krzyknęła Viki.- Musisz do niej jechać! Wszystko wyjaśnić!
- Ale po co?! Ona dopiero w domu będzie za pół tygodnia. Ma wtedy występ, bo należy do jakiejś grupy tanecznej.
- Gdzie ona mieszka?- zapytali oboje.
- W Warszawie.- powiedziałem smutny.
- A więc za pół tygodnia gramy jeszcze koncert w Warszawie. Najpierw we Wrocławiu, a następnego dnia w Warszawie. Kto jest za?- nie było wśród naszej trójki sprzeciwu. Tylko jak to przyjmie Paul?


Nie mogę! Jaki długi ten rozdział! A co dziwne, najkrócej go pisałam! Jak widzicie pojawiła się nowa postać- Sylwia. Co o niej sądzicie? Mi osobiście się podoba. J Dziękuje za komentarze. JJJJJJ


4 komentarze:

  1. O jezu! Boskie! :D Dziękuję :D xxx Ciekawe czy Malik się do mnie wybierze ^^ Ale jest zajebiście czytać o sobie w czyimś opowiadaniu <3 Nawet nie wiesz jaki mam wielki zaciesz :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaa ! Kocham cie ! Kocham to opowiadanie !! A wiesz co ? Ma być +18 ;D

    OdpowiedzUsuń