30 mar 2013

Rozdział 26


Siedziałyśmy całą piątką w garderobie Malika. Chłopcy na scenie śpiewali ostatnią już piosenkę. Sylwia skończyła nam wszystko opowiadać kilka minut temu. Nie dziwię się jej, że zaczęła pisać takie smsy do Zayna. Chociaż? Do kogo by mogła się zwrócić? Tylko on by ją pod swój dach przyjął. Tak myślę, że tylko on…
- Już cieplej?- zapytała Asia. Dziewczyna, gdy ją przyprowadziłyśmy do środka, trzęsła się niemiłosiernie. Oby tylko nie zachorowała.
- Tak. Dziękuję wam jeszcze raz.- uśmiechnęła się słabo.
Po pięciu minutach wbiegł Malik. Nadal podśpiewywał  „I want”. Po przekroczeniu drzwi, wmurowało go. Stanął z otwartą buzią.
- Sylwia?- wyjąkał. Potaknęła. I wtedy poczułyśmy, że czas się zbierać.
*godzinę później*
Staliśmy pod drzwiami garderoby mulata. Od piętnastu minut nie wydobywały się zza nich żadne dźwięki. Nic, a nic. Chcieliśmy już jechać do domu. Mieliśmy rano jechać już do Polski. A tu dupa. Chyba już wszyscy pisali do niego smsy.
- A może napiszemy mu kartkę, że jedziemy do domu? I ją wsuniemy pod drzwiami?- zaproponowała Camila.
- Ta obok dobrze gada.- skomentowała pomysł  Paula. Wykonaliśmy plan Cam. Wszyscy ruszyliśmy biegiem do naszego kochanego busa.
*w busie*
- Wejdźcie szybko na twittera Zayna!- krzyczała Asia. Wszyscy albo wyciągnęli laptopy, albo komórki.
„Dziś stałem się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Kocham Cię Sylwia. J Zawszę będę cię kochał oraz nasze małe cudo. xx”(twett Zayna)
Załapałam o co chodzi po pięciu minutach. Podobnie do rzeszty.
- Zayn będzie tatusiem! Zayn będzie tatusiem!- skakali  i krzyczeli na cały pojazd Lou, Harry, Niall oraz Camila. My z Asią i Paulą przyglądałyśmy się ze śmiechem. W końcu się dowiedział.
*w domu*
Jest już po północy. Ja i Liam nie śpimy. Malika i Sylwii nadal nie ma.
- Gdzie oni kurwa są?!- krzyknęłam, możliwe, że troszkę za głośno.
- Nie przeklinaj. Nie ładnie tak.
- Mam to w dupie. Ja idę spać. Nie wiem jak ty. Za jakieś trzy godziny wstajemy. Tour Busem nie jedzie się godzinę.
- Dobranoc.- uśmiechnął się słabo Liam.- Poczekam na nich.
*3 nad ranem*
- Viki! Viki!- krzyczał mi do ucha Niall. Otworzyłam leniwie oczy.- Za dziesięć minut Paul chce nas widzieć w busie. Ubranych, z dwoma takimi samymi skarpetkami, najedzonych i wysikanych.
- DZIESIĘĆ MINUT?! Czy on zwariował?! Ja się w dwadzieścia minut ubrać nie mogę, a co dopiero zjeść śniadanie, mieć takie same skarpetki, ubrać się, wysikać? Zaraz! Po co wysikać się?
- W busie jest jedna łazienka, z której radzimy mało korzystać i jeśli chcesz to drugie, błagaj o postój kierowcę, o ile chcesz w nocy spać, bez zapachów.- zaśmiał się.- A teraz leć kobieto. Śniadanie możesz zjeść w busie, ale z wyjściem na ulicę w piżamie będzie ciężko.
Pobiegłam z przygotowanym wczoraj ubraniem do łazienki. Tam przypomniałam sobie o Maliku. Pewnie dotarł skoro Niall miał dobry humor i nic nie mówił. Ubrałam się w czerwone rurki i niebiesko- zieloną bluzkę w kropki. Jeszcze „kujonki” i trampki i będzie coll.
CUD! Wyrobiłam się w niecałe siedem minut. Miałam więc jeszcze trzy na skorzystanie z toalety domowej.
*w tour busie*
- Goń się!- krzyczał na poł Anglii chyba Harry. Czy oni chociaż o trzeciej w nocy nie mogą być cicho?! Szkoda, że nie słyszeliście na co stać naszą kochaną Asię. Z niej to dopiero ziółko podczas kłótni jest. Tak zjechała Harrego… Biedak.
- Sam się goń! Z tymi swoimi directionerkami!- teraz już przegięła. Jeszcze tydzień, ba nawet wczoraj nią sama była. Marzyła o tym, aby spotkać ich. Aby być na jednym z ich koncertów. A teraz takie rzeczy krzyczy. Wkurzyła mnie.
- Ej! Sama jesteś… albo byłaś directionerką! Nie będziesz mi tu poleczko mojej rodziny obrażać!-wtrąciła się Camila. Ja, Lou, Malik, Sylwia i Horan siedzieliśmy jak w jakimś kinie, na komedii. Horan nawet miał popcorn. Jak słyszeliście Harry, Asia i Camila się kłócili. Liam wybył z Paulą robić herbatę (zapewne w pod prysznicem ją robią xD).
- Zamknij się! Ty lepsza nie jesteś! Jakaś angielka będzie mi…- niestety nie skończyła. Przyznam, że nie jestem fanką przemocy, ale należało jej się. Nie wiem,  czemu, ale jakoś tak poczułam, że Camila dobrze zrobiła uderzając ją w pięścią w twarz. Wiem, to moja przyjaciółka, ale… ostatnio się od siebie oddaliłyśmy. Już nie traktuję jej tak samo. A jeszcze teraz….
A zaczęła się ta kłótnia od tego, że Harry powiedział do niej „I love you Natalia”. Dała mu z polika w tor busie. Później się kłócili piętnaście minut i w końcu doszło do tych tu oto wyżej zapisanych rękoczynów.
Dziewczyna padła na podłogę trupem. Serio… Wyglądało jakby naprawdę umarła. Ale oddychała. Na szczęście.  Harry spojrzał na nią. Wbił w nią swoje spojrzenie. Nikt nie podchodził do Aśki. Nikt. Ja nie miałam odwagi. Obraziła mnie w pewnym sensie. Tak samo resztę. No chyba, że Niall… On jest przecież z Irlandii.
- Co tu się do jasnej cholery dzieje!?- weszli Liam i Paula. Daddy rzucił się do leżącej i się nią zajął. Paula próbowała się od nas dowiedzieć jak to się stało. Kiedy usłyszała w końcu, stwierdziła, że jej się  należało. Liam si nie wypowiedział. Jak to Liam. Nie chce mieć wrogów. Coś sądze, że to będzie koniec naszej przyjaźni z Asią. Pokazała swoje oblicze. Sądzę, że to też będzie miało wielki wpływ na nasz zespół.

Ten rozdział jest do dupy! 

5 komentarzy:

  1. Jęczysz ;) Ale i tak strasznieeee późno bd musieli cię zgwałcić z Horanem <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten rozdział jest supeeeeer! :D xxx

    OdpowiedzUsuń
  3. Ahahahhaha! Nie mogę! Teraz to ja sikam. Ale ze śmiechu xD Też bym tak zrobiła! Nie gadaj, że rozdział do dupy, bo z Niego własnie wyszła taka komedia. W dodatku sama miałam Popcorn ;D Czekam na kolejny <3 Pozdrawiam ;* <3 xxx

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę zabawny?-tak to dobre określenie :D

    OdpowiedzUsuń