Siedziałyśmy całą piątką w garderobie Malika. Chłopcy na
scenie śpiewali ostatnią już piosenkę. Sylwia skończyła nam wszystko opowiadać
kilka minut temu. Nie dziwię się jej, że zaczęła pisać takie smsy do Zayna.
Chociaż? Do kogo by mogła się zwrócić? Tylko on by ją pod swój dach przyjął.
Tak myślę, że tylko on…
- Już cieplej?- zapytała Asia. Dziewczyna, gdy ją
przyprowadziłyśmy do środka, trzęsła się niemiłosiernie. Oby tylko nie
zachorowała.
- Tak. Dziękuję wam jeszcze raz.- uśmiechnęła się słabo.
Po pięciu minutach wbiegł Malik. Nadal podśpiewywał „I want”. Po przekroczeniu drzwi, wmurowało
go. Stanął z otwartą buzią.
- Sylwia?- wyjąkał. Potaknęła. I wtedy poczułyśmy, że czas
się zbierać.
*godzinę później*
Staliśmy pod drzwiami garderoby mulata. Od piętnastu minut
nie wydobywały się zza nich żadne dźwięki. Nic, a nic. Chcieliśmy już jechać do
domu. Mieliśmy rano jechać już do Polski. A tu dupa. Chyba już wszyscy pisali
do niego smsy.
- A może napiszemy mu kartkę, że jedziemy do domu? I ją
wsuniemy pod drzwiami?- zaproponowała Camila.
- Ta obok dobrze gada.- skomentowała pomysł Paula. Wykonaliśmy plan Cam. Wszyscy
ruszyliśmy biegiem do naszego kochanego busa.
*w busie*
- Wejdźcie szybko na twittera Zayna!- krzyczała Asia.
Wszyscy albo wyciągnęli laptopy, albo komórki.
„Dziś stałem się
najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Kocham Cię Sylwia. J
Zawszę będę cię kochał oraz nasze małe cudo. xx”(twett Zayna)
Załapałam o co chodzi po pięciu minutach. Podobnie do
rzeszty.
- Zayn będzie tatusiem! Zayn będzie tatusiem!- skakali i krzyczeli na cały pojazd Lou, Harry, Niall
oraz Camila. My z Asią i Paulą przyglądałyśmy się ze śmiechem. W końcu się
dowiedział.
*w domu*
Jest już po północy. Ja i Liam nie śpimy. Malika i Sylwii
nadal nie ma.
- Gdzie oni kurwa są?!- krzyknęłam, możliwe, że troszkę za
głośno.
- Nie przeklinaj. Nie ładnie tak.
- Mam to w dupie. Ja idę spać. Nie wiem jak ty. Za jakieś
trzy godziny wstajemy. Tour Busem nie jedzie się godzinę.
- Dobranoc.- uśmiechnął się słabo Liam.- Poczekam na nich.
*3 nad ranem*
- Viki! Viki!- krzyczał mi do ucha Niall. Otworzyłam leniwie
oczy.- Za dziesięć minut Paul chce nas widzieć w busie. Ubranych, z dwoma
takimi samymi skarpetkami, najedzonych i wysikanych.
- DZIESIĘĆ MINUT?! Czy on zwariował?! Ja się w dwadzieścia
minut ubrać nie mogę, a co dopiero zjeść śniadanie, mieć takie same skarpetki, ubrać
się, wysikać? Zaraz! Po co wysikać się?
- W busie jest jedna łazienka, z której radzimy mało
korzystać i jeśli chcesz to drugie, błagaj o postój kierowcę, o ile chcesz w
nocy spać, bez zapachów.- zaśmiał się.- A teraz leć kobieto. Śniadanie możesz zjeść
w busie, ale z wyjściem na ulicę w piżamie będzie ciężko.
Pobiegłam z przygotowanym wczoraj ubraniem do łazienki. Tam
przypomniałam sobie o Maliku. Pewnie dotarł skoro Niall miał dobry humor i nic
nie mówił. Ubrałam się w czerwone rurki i niebiesko- zieloną bluzkę w kropki.
Jeszcze „kujonki” i trampki i będzie coll.
CUD! Wyrobiłam się w niecałe siedem minut. Miałam więc
jeszcze trzy na skorzystanie z toalety domowej.
*w tour busie*
- Goń się!- krzyczał na poł Anglii chyba Harry. Czy oni
chociaż o trzeciej w nocy nie mogą być cicho?! Szkoda, że nie słyszeliście na
co stać naszą kochaną Asię. Z niej to dopiero ziółko podczas kłótni jest. Tak
zjechała Harrego… Biedak.
- Sam się goń! Z tymi swoimi directionerkami!- teraz już
przegięła. Jeszcze tydzień, ba nawet wczoraj nią sama była. Marzyła o tym, aby spotkać
ich. Aby być na jednym z ich koncertów. A teraz takie rzeczy krzyczy. Wkurzyła
mnie.
- Ej! Sama jesteś… albo byłaś directionerką! Nie będziesz mi
tu poleczko mojej rodziny obrażać!-wtrąciła się Camila. Ja, Lou, Malik, Sylwia
i Horan siedzieliśmy jak w jakimś kinie, na komedii. Horan nawet miał popcorn.
Jak słyszeliście Harry, Asia i Camila się kłócili. Liam wybył z Paulą robić
herbatę (zapewne w pod prysznicem ją robią xD).
- Zamknij się! Ty lepsza nie jesteś! Jakaś angielka będzie
mi…- niestety nie skończyła. Przyznam, że nie jestem fanką przemocy, ale
należało jej się. Nie wiem, czemu, ale
jakoś tak poczułam, że Camila dobrze zrobiła uderzając ją w pięścią w twarz.
Wiem, to moja przyjaciółka, ale… ostatnio się od siebie oddaliłyśmy. Już nie
traktuję jej tak samo. A jeszcze teraz….
A zaczęła się ta kłótnia od tego, że Harry powiedział do
niej „I love you Natalia”. Dała mu z polika w tor busie. Później się kłócili
piętnaście minut i w końcu doszło do tych tu oto wyżej zapisanych rękoczynów.
Dziewczyna padła na podłogę trupem. Serio… Wyglądało jakby naprawdę umarła. Ale oddychała. Na szczęście.
Harry spojrzał na nią. Wbił w nią swoje
spojrzenie. Nikt nie podchodził do Aśki. Nikt. Ja nie miałam odwagi. Obraziła
mnie w pewnym sensie. Tak samo resztę. No chyba, że Niall… On jest przecież z
Irlandii.
- Co tu się do jasnej cholery dzieje!?- weszli Liam i Paula.
Daddy rzucił się do leżącej i się nią zajął. Paula próbowała się od nas
dowiedzieć jak to się stało. Kiedy usłyszała w końcu, stwierdziła, że jej się należało. Liam si nie wypowiedział. Jak to
Liam. Nie chce mieć wrogów. Coś sądze, że to będzie koniec naszej przyjaźni z
Asią. Pokazała swoje oblicze. Sądzę, że to też będzie miało wielki wpływ na
nasz zespół.
Ten rozdział jest do
dupy!
Jęczysz ;) Ale i tak strasznieeee późno bd musieli cię zgwałcić z Horanem <3
OdpowiedzUsuńHhahaha fajny :D
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest supeeeeer! :D xxx
OdpowiedzUsuńAhahahhaha! Nie mogę! Teraz to ja sikam. Ale ze śmiechu xD Też bym tak zrobiła! Nie gadaj, że rozdział do dupy, bo z Niego własnie wyszła taka komedia. W dodatku sama miałam Popcorn ;D Czekam na kolejny <3 Pozdrawiam ;* <3 xxx
OdpowiedzUsuńTrochę zabawny?-tak to dobre określenie :D
OdpowiedzUsuń