1 lut 2013

Rozdział 17 ;P


Siedziałam tam gdzie wcześniej pocieszałam Louisa i Zayna. Wiem, że on na pewno tego nie chciał, był po prostu pijany. Przez pierwsze pięć minut biegu słyszałam jak Lou mnie woła,  chwilę później była tylko cisza. Było już parę minut po drugiej. Z nieba zaczęły kapać zimne krople. Fajnie. A ja miałam tylko moją pasiastą sukienkę. Żadnej bluzy. Spojrzałam na ekran telefonu: dwadzieścia jeden wiadomości od Lou, trzydzieści nieodebranych połączeń od Liama i Harrego. Czyli Tommo już doszedł do domu i wszystkim objaśnił co się stało. Świetnie. Ciekawe czemu Horan się jeszcze nie odezwał. Może jak Louis mu powiedział co robił Malik, on się na mnie obraził? Ale przecież ja nic nie robiłam! Rozpadało się na dobre. Zmartwiłam się, bo przez jakieś pięć minut mój telefon milczał.  Wydał krótki dźwięk oznajmujący, że dostałam wiadomość. Była od Louisa:
Mam nadzieję, że przeczytasz tą wiadomość. Od półgodziny nikt nie widział Niall. Pisaliśmy do ciebie i dzwoniliśmy, ale nie odbierałaś. Jakbyś go widziała to zadzwoń.- Louis.
Szybko przejrzałam wszystkie wiadomości od niego. Były podobnej treści. Zajebiście. Teraz jeszcze Horana będzie trzeba szukać. Chociaż? On może też jest gdzieś tu. Wystukałam na telefonie gdzie jestem i wysłałam do Nialla. Nie minęło pięć minut, a blondyn z gitarą siedział koło mnie. Spojrzał na mnie błękitnymi oczami i otarł mi łzy z policzka. Uśmiechnęłam się lekko.
- Szukałem cię.- szepnął.- Już Zaynowi się dostało. Nie płacz już. Nie gniewam się na ciebie. Po prostu on przesadził. Ty nic złego nie zrobiłaś.
- Dziękuję.- przytulił mnie.
- Chcesz zostać moją dziewczyną? Tak oficjalnie?- zapytał poważnie.
- Ta… Tak.- szepnęłam i znowu zaczęłam płakać. Chociaż znałam go trzy dni, zakochałam się w nim na zabój.  Nigdy nie sądziłam, że mogę się tak szybko zakochać. A co dopiero w Niallu Horanie? To jest jak sen. Ale ja z tego snu nie chcę się nigdy budzić. Niall wziął gitarę i zaczął grać „More than this”. Zaczął śpiewać tym swoim głosem anioła. Dołączyłam się. Kiedy skończyliśmy, nastała wielka cisza. Śpiewaliśmy jeszcze parę kawałków Justina Biebera, i stwierdziliśmy, że oni w domu się pewnie martwią. Całą droga szliśmy trzymając się za ręce. To było taaakie miłeee. J (Czy ja naprawdę to napisałam? O bosh!) Przed drzwiami Niall się zatrzymał. Nachylił się do mnie. Zaczął namiętnie całować. Nagle drzwi się otworzyły i ukazał nam się szczęśliwy Hazza.
- Róbcie to w pokoju, najlepiej na łóżku, a nie w drzwiach wejściowych. – od razu rumieniec u mnie i u Horana. Harry zaczął się śmiać. Weszliśmy za nim do środka.
 W salonie siedziała tylko Asia i oglądała jakiś Polski kanał. Jakieś nudy, więc wzięłam jabłko .z kuchni i skierowałam się do mojego pokoju. Tam stwierdziłam, że jest za cicho, więc poszłam do Horana, który smacznie już spał. Chwilę się na niego pogapiłam i w końcu sen mnie zmógł. Położyłam się obok niego i zasnęłam.
Obudziło mnie słońce wpadające przez okno do pokoju. Niall chyba zapomniał je zasłonić. On nadal spał obok. Ten to ma spanie. Zeszłam po cichu na dół. W kuchni był Zayn. Super! Reszta chyba jeszcze spała. Już chciałam się wycofać  z powrotem na schody, ale jak na złość potknęłam się o buty Lou, który chyba specjalnie zostawił na środku pokoju.
- Kurwa!- syknęłam pod nosem. Usłyszał to Zayn, który już po chwili był zobaczyć, kto to się tak skrada. Horan musiał go nieźle przetrzepać. Miał podbite oko i rękę w bandażu. Jeszcze wielkiego siniaka koło nosa- sprawka Lou.
- Nic ci się nie stało?- zapytał cicho i wyciągnął rękę. Spojrzałam tylko na nią i wstałam sama. Mam na niego focha.- Ej, no weź! Przepraszam! Pijany byłem!
- Aż tak pijany, żeby gwałcić dziewczynę przyjaciela?! I to jeszcze niepełnoletnią?!- spojrzałam mu prosto w oczy.
- Nie zgwałciłem cię!- odwrócił wzrok.
- Nie! Ale mało brakowało. – powiedziałam już trochę ciszej. Poszła  do kuchni. On za mną. Jak jakiś cień normalnie!- Gdyby nie Lou…
- Tak, wiem. Dostałem już opierdziel. Nawet go czuję.- wskazał na podbite oko i rękę.- Wiesz nigdy nie biłem się z Niallem. Zwykle Lou to robił. Ale teraz już wiem, że nigdy już nie będę chciał się znim bić. Ma mocną rękę. Gratulację wyboru.
- Dzięki.- zaśmiałam się.
- To czyli przyjmiesz moje przeprosiny?
- Już przyjęłam.- uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił uśmiech.- Rób za karę śniadanie.
- Ej! No weź!- zaczął marudzić.
- FOCH!- krzyknęłam i uciekłam do ogrodu.
 Podeszłam do wielkiego basenu. Malik nagle znalazł się obok mnie. Zrobiłam uśmiech psychopatki i popchnęłam go do wody. Trochę zaczął wrzeszczeć. Uciekłam do kuchni. Tam smażył jajka Liam.
- Dzień dobry!- krzyknęłam mu do ucha. Możliwe, że troszkę za głośno.
- VIKI! Chcesz żebym ogłuchł? – nastawił policzek. Posłusznie dałam mu buziaka.- No! Już lepiej. Chcesz trochę?
- Właśnie miałam pytać.- uśmiechnęłam się szeroko. Do kuchni wbiegł mokry Malik. Liam wybuchł śmiechem, zresztą ja także.
- Wiesz Viktoria, że nie umiem pływać?- zapytał się mnie Zayn.- A ty mnie jeszcze wrzuciłaś do tego głębokiego basenu, dzięki.
- Oj, no przepraszam. To była taka zemsta.- uśmiechnęłam się do niego. Ale mam dziś dobry humor. Prawie zapomniałam o wczorajszym dniu.  Jedno tylko mnie zastanawiało.- Karolina pojechała, co nie?
- Tak, zaraz po twoim wyjściu.- powiedział Liam, a Zayn tak jakby przygasł.- A właśnie! Simon będzie tu za czterdzieści minut z tymi nowymi.
- Że co?! – krzyknęłam.  Zupełnie o tym zapomniałam.- Tak, ok. Claudia już pojechała?
- Czekała, aż się obudzisz. Z Niallem już się pożegnała godzinę temu, kiedy ty spałaś. Nie chcieliśmy cię budzić, Horan zakazał. Teraz chyba on śpi, co nie?
- Tsa….Dobra lecę ją pożegnać.- pobiegłam szybko do jej pokoju, tym razem uważając na buty  Louisa.
 Claudia siedziała na łóżku i czytała jakąś gazetę. Kiedy weszłam odłożyła ją na bok.
- Hej!- krzyknęła uradowana.- Już wstałaś!
- Nom! Chciałam ci powiedzieć, że nie musimy zrywać tej przyjaźni, tylko, dlatego że wyjeżdżasz do Stanów.
- Awww… wiesz, że cię kocham?!- krzyknęła nagle i mnie uścisnęła. Zerknęłam na jej nadgarstek. Nie miała dziś swoich bransoletek. Trzy serduszka widniały na jej ręce. Jedno przeze mnie. Już wiem co czuł wtedy Lou. Poczucie winy, że taka delikatna istota jak ona może sobie coś takiego robić, przez nas. To smutne. Oderwała się ode mnie. Wstała i wzięła swoją dużą torbę. Szafki były pootwierane i puste.- No to idę. Żegnaj Viktorio. –powiedziała i poszła. Po chwili usłyszałam dźwięk trzaskanych drzwi. Szybko nas opuściła. Za szybko.  
Mam nadzieję, ze się spodoba. Dziś urodziny Hazzy! Wszystkiego najlepszego HARRY! 69 <3
P.S. Następny rozdział albo dziś wieczorem, albo w nocy xD Ostatnio w nocy mam większą wenę! ;* Dzięki za komentarze! ;*******






3 komentarze:

  1. Noa ja cie ubóstwiam poprostu !! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przyznać że rzeczywiście wenę masz większą w nocy . Piszesz coraz lepsze rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń