31 sty 2013

Rozdział 16


Siedziałyśmy z Asią i Claudią w kuchni. Chłopcy rozmawiali z Simonem w salonie. Claudia próbowała nas rozweselić, ponieważ odkąd Karol wybiegła czułyśmy się jak zdrajczynie. Przynajmniej ja. Malik nadal nie wracał. Claudia opowiadała nam kolejną przygodę z wakacji z One Direction. Przestałam jej słuchać półgodziny temu. Nagle przerwała.
- Ja wyjeżdżam.- pociekły jej łzy po policzkach. Z Asią zwróciłyśmy oczy w jej stronę.
- Gdzie? Kiedy? Czemu?- zapytałyśmy równocześnie.
- Do Ameryki. Pojutrze. Mama dostała prace w Amerykańskim X Factor. Czekała na ten awans….- zaczęła bełkotać, ledwo ją rozumiałam.
- Ale jak to wyjeżdżasz?! – nie zauważyłam kiedy Lou zjawił się w kuchni.- Nie możesz zostać?
- Nie. Nie mogę. Mama mi nie pozwoli. Po za tym nie puściłabym jej tam samą. Chcę tam jechać.
- To dlaczego płaczesz?- zapytała się Asia.
- Bo muszę was opuścić. Po tak długim czasie spotkałam moją najlepszą przyjaciółkę. Poznałam wspaniałą dziewczynę, której najpierw pocałowałam chłopaka. Chłopak, w którym się zakochałam odwzajemnia moje uczucie. Czy to nie jest wystarczająca ilość rzeczy do płaczu, gdy pomyślę, że jutro rano musze was opuścić?
- Czemu jutro rano?- zapytaliśmy wszyscy równocześnie. Chyba w tej chwili jesteśmy jednomyślni.
- Z mamą jedziemy do Londynu. Przecież tam mamy wszystkie rzeczy. Będziemy pewnie po południu. Spakujemy się i następnego dnia w południe będę już w samolocie.
Lou był wyraźnie zasmucony. Widać było, że ledwo powstrzymuje się od płaczu. Podszedł do Claudii i ją przytulił. Siedziałam akurat obok, więc słyszałam co do niej szepnął: Żegnaj. Tylko to. Później wybiegł z kuchni, a po chwili usłyszałyśmy trzask drzwi.  Z Asią zerwałyśmy się z krzeseł. Claudia nadal siedziała. Wzrok miała wpatrzony w zegar. Zostawiłyśmy ja i pobiegłyśmy za Tommo.
Postanowiłyśmy, że się rozdzielimy. Asia pobiegła na plażę, a ja szukałam go w lesie. Po piętnastu minutach biegania po lesie, usłyszałam ciche szlochanie. Jak się okazało był to Louis. Schował się za wielkim drzewem, które miałam chyba z dwadzieścia razy. Przysiadłam się do niego. Położył swoją głowe na moje ramię. Byłam trochę niska, więc miał to utrudnione.
- Nie płacz…- próbowałam go jakoś pocieszyć. – Jest jeszcze skype, twitter, facebook i komórki. Możecie codziennie rozmawiać. Możecie…
- Ja ją okłamałem. Ja wszystkich okłamałem.- mówił z trudem łapiąc oddech.
- Ale w czym?- zapytałam zdziwiona.
- Ja nie kocham Claudii. Ja jej nigdy nie kochałem. Może tylko jak siostrę, ale nic więcej. Po prostu, jak zobaczyłem, że tnie się tymi nożyczkami z mojego powodu, poczułem się winny.- mówił jak by ktoś go gonił. Jednego nie mogłam pojąć.
- Ale jak to? Claudia się cięła? Kiedy?
- No dzisiaj. Nic ci nie mówiła?- zapytał mnie zdziwiony. Pokręciłam głową.- Mogę ci opowiedzieć.
- Dobrze, tylko wyślę do Asi sms, że już cię znalazłam i żeby się nie martwiła.- wystukałam szybko wiadomość i wysłałam ją do przyjaciółki.- Możesz już opowiadać.
- Kiedy wtedy pobiegłem do niej rano….- zaczął opowiadać Tommo. Kiedy skończył płakałam. Jak można  się tak okaleczać. A najgorsze, że to przeze mnie. To właśnie moje serduszko było pierwsze. Jeżeli on jej powie, że to, że ją kocha to było kłamstwo ona zrobi nowe. A Lou znów będzie miał poczucie winy. Z drugiej jednak strony powinnam jej powiedzieć, była bym najgorszą przyjaciółką gdybym tak nie zrobiła. Ostatnio jednak czuję, że nasza przyjaźń nie jest taka jak wtedy. Po spędzonym z nią dniem mam jej dosyć. Wszystko prawie w niej mnie irytuje. Chyba lepiej, że by Lou nic nikomu nie mówił.
- Louis. Sądzę, że nie powinniśmy mówić Claudii o tym kłamstwie.
- Właśnie miałem cię zapytać, czy jej nic nie powiesz. Dzięki.
- Za co?
- Za wszystko.  Rozmowa z tobą podniosła mnie na duchu. Mam nadzieję, że Niall nie porzuci takiej dziewczyny jak ty. Każdy chciałby taką mieć. To w końcu jesteście już razem?- niestety los nie dał mi odpowiedzieć, ponieważ po moim drugim boku usiał płaczący Zayn. Co oni mają z tym ryczeniem dzisiaj?
- Zayn co się stało?- spytał Lou. Przysiadł się do drugiego boku Zayna. Objął go ramieniem.
- Ona powiedziała… powie… powiedziała, że nie może już… już…- zaczął się jąkać przez płacz Malik.
- Spokojnie Zayn.- powiedział powoli Tomlinson.- Jeszcze raz tylko wyraźnie i powoli. Nikt tu ci nic nie zrobi.
- Dobrze.- otarł łzy.- Rozmawiałem z… z nią. Powiedziała, że nie może znieść widoku Asi przytulającej się do Harrego, oraz jak oni się całują. Powiedziała mi, że ona go kocha. Powiedziała, że mnie nigdy nie będzie kochać tak jak jego. Powiedziała, że próbowała mnie pokochać, ale nie udało jej się to. Zaczęła się wtedy pakować. Stałem tam jak słup soli. Ona zadzwoniła do jakiegoś chłopaka. Nie wiem o czym gadali, ale wyłapałem imię Krystian. Później…
- Czekaj! Krystian? Jesteś pewien?-zapytałam. Potaknął.- Tego się obawiałam. Znowu ma kontakt z byłym chłopakiem.
- A co z nim nie tak?- zapytał Lou.
- Nic. Oprócz tego, że ostro imprezuje, często pali, nie tylko papierosy, pije i w ogóle.
- No to kiepsko. – powiedzieli oboje.
- Zayn. Ale życie nie kręci się tylko wokół Karoliny. Znajdziesz jeszcze dziewczynę. Jest tyle pięknych fanek, które chciałyby z tobą być. – uśmiechnęłam się. Przypomniało mi się jak kuzynka Asi latała po domu krzycząc: Zayn wyjds za mnie (wiecie takie seplenienie sześciolatki J). Moja mama też uważała, że gdyby miała wybierać  kogoś z One Direction, to wybrała by Zayna. Mi osobiście podoba się najbardziej blondasek, ale każdy ma inny gust.
- Ale bym się napił.- powiedział nagle, ku mojemu zdziwieniu Zayn.
- Ja też. Chodźmy do klubu. Idziesz z nami mała?- spojrzeli na mnie pytająco.- To tylko dwa kilometry stąd. Mały spacerek ci się przyda.
Uśmiechnęłam się w odpowiedzi. Z nimi wszędzie. Na koniec świata i jeszcze dalej, jak to mówią w ‘Toy Story’.
W drodze rozmawialiśmy o wszystkim. Dowiedziałam się o nich wszystko. Opowiadali mi również ich przygody od początku istnienia zespołu. Droga nie była zbyt długa, ale szyliśmy naprawdę BARDZO powoli. Dowiedziałam się również, ze Niall gadał całą noc z Lou (po tym jak zasnęłam) o tym, że ja mu się podobam. Tomlinson dzielnie to zniósł. Z Nialla ponoć jest taka gaduła. Biedny Tommo nie wyspał się zbytnio. Po dwudziestu minutach ukazał nam się mały klub. 
Było w nim ciemno i tłoczno. Jak na godzinę dwudziestą było w nim dużo ludzi. Chłopcy wielokrotnie proponowali mi drinki i piwo, ale ja odmawiałam. Nigdy nie piłam jeszcze alkoholu i wolę go nie próbować na razie. Zadowoliłam się colą. Zayn po godzinie był już całkiem pijany. Lou jakoś się na nogach jeszcze trzymał. Jednak nie chcieli jeszcze wracać. Ja też nie narzekałam. Poznałam Cher Lloy, która akurat przejeżdżała koło klubu i postanowiła wpaść na chwilkę. Tommo też ucieszył się na jej widok. Uwielbiałam jej piosenki. Zatańczyła kilka razy z ledwie trzymającym się na nogach Malikiem i przed dwudziestą drugą pojechała. My jednak dalej bawiliśmy się. Zupełnie nam odbijało po spożytym soku marchewkowym, czyli specjalnym zamówieniu Lou. Przed dwudziestą trzecią dopiero sobie przypomniałam, że nikt nie wie gdzie jesteśmy i pewnie Horan będzie się o mnie martwił. Powiedziałam to Louisowi.
- Nic się nie martw. Jak szliśmy do klubu wysłałem im wiadomość, że będziemy przed pierwszą.- próbował przekrzyknąć głośną muzykę. To mnie trochę uspokoiło. Postanowiłam pójść do toalety.
 Koło drzwi zatrzymał mnie Malik i  zaczął namiętnie całować. Tak, całować. I to namiętnie! Próbowałam go odtrącić, ale on był silniejszy. Zaczął przesuwać się w stronę toalety męskiej. Nie mogłam tego zrobić. A zwłaszcza z nim. Ja kocham Horana, to właśnie z Niallem chcę przeżyć mój pierwszy raz i na pewno nie  w jakimś klubie, w męskiej toalecie. Zaczęłam krzyczeć o pomoc. Ludzie przechodzili obok nas obojętnie. Byli tak pijani, że nie zwracali na mnie uwagi. Jednak ktoś się mną przejął. Szkoda tylko, że dopiero  wtedy, kiedy była już w samej bieliźnie, bez mojej pasiatej sukienki. Louisowi zachciało się iść do ubikacji. Całe szczęście.
 Podszedł do Zayna i walnął go prosto w twarz.  W płaczu zaczęłam ubierać sukienkę. Spojrzałam na siedzącego na podłodze Malika z krwią pod nosem i stojącego obok mnie Tomlinsona nadal podnoszącego pięść do góry.
- Dziękuję.- szepnęłam przez łzy i ruszyłam biegiem do wyjścia.

Mam nadzieję, ze rozdział się spodobał. Przepraszam za błędy, ale mam nie ogar w nocy, a nie mogłam coś spać to zaczęłam pisać. Ten rozdział jest trochę dłuższy. J




2 komentarze: