Nadal
nie mogłam w to uwierzyć. A może to jest sen, a nie tamto? Siedziałam tak jak
zostawił mnie Louis. Nie wiem ile czasu minęło, ale wrócił. Był smutny.
-
Nadal tu siedzisz. – To nie było pytanie. To było stwierdzenie. Ale nie słychać
było oskarżenia. Może nawet nutka radości się wkradła w ten delikatny głos?
Pomógł mi wstać. Wszystko mnie bolało, nawet nie wiem czemu. Nie protestowałam.- Zaraz reszta
przyjdzie, a oni nie są zbyt mili dla takich osób jak ty.
-
Kontynuuj. Chciałabym usłyszeć jaką jestem osobą…- zaczęłam płakać. Westchnął .
-
Nie o to mi chodziło. Jesteś naszą fanką? – stanął na chwile. Byliśmy już koło
jego pokoju. Przytaknęłam głową.- Widzisz. Zaraz powiesz jakiejś przyjaciółce,
której myślisz że ufasz, ona swojej aż w końcu
cały świat jutro będzie wiedzieć, że Zayn Malik z One Direction będzie
miał dziecko z narzeczoną, która nie jest Perrie Edwards, Harry Styles ma nową
dziewczynę, a Louis Tomlinson sypia sam…- i tu się klepnął w głowę. Czyli moje
podejrzenia co do Eleanor były słuszne. Chyba uświadomił sobie, że powiedział
za dużo.- Tego ostatniego nie słyszałaś.
-
Jasne…- prychnęłam.
-
Proszę, jak się dowiedzą to będzie…
-
Wiem, wiem co będzie.- przerwałam mu. Wydusiłam coś na kształt uśmiechu. On też
próbował, ale wyszedł mu grymas. Biedactwo…I wtedy zrobiłam cos o czym w tej
chwili marzy miliony dziewczyn na całym świecie… przytuliłam go mocno.- Ja już
pójdę. Będą się o mnie martwić.
-
Zostań…Proszę.
-
Naprawdę muszę iść. – „odkleił” się ode mnie.
- To cię odwiozę. JA nie Zayn… okej?- potaknęłam ze śmiechem.- Ale czekaj! Twoja szara bluza jest w praniu, bo była cała w błocie. Mogę ci ją jutro przywieść? Dziś dam ci swoją.
- To cię odwiozę. JA nie Zayn… okej?- potaknęłam ze śmiechem.- Ale czekaj! Twoja szara bluza jest w praniu, bo była cała w błocie. Mogę ci ją jutro przywieść? Dziś dam ci swoją.
-
Okej.- uśmiechnęłam się. Lubiłam jego bluzy. Były takie ciepłe. No i ładnie
pachniały. hyhy ^-^
W
samochodzie oboje milczeliśmy. Ja nie wiedziałam co powiedzieć, a on chyba
myślał. Kiedy zatrzymał się pod moim domem, w którym panowały egipskie
ciemności. I wtedy błysnęło, zagrzmiało, lunęło. Chociaż to tylko parę metrów nie
miałam najmniejszej ochoty wychodzić po za ten cieplutki, suchy samochów! I
jeszcze te grzmoty…. Ja się CHOLERNIE BOJE BURZY!!
-
Boisz się burzy?- Chciałam zaprzeczyć. Nie dał się nabrać.- Widać. Co powiesz
na to, żebym cię zabrał do siebie? Ja też się troszkę boję, zwłaszcza jak
jestem sam w pokoju.
-
No nie wiem…- spojrzał ze strachem na mnie.- A nie możesz spać u Harrego?
-
On jest daleko ode mnie. W sensie nie mieszkamy razem. No… ja tam z nimi nie
mieszkam. To jest nasz wspólny dom. A tak na co dzień to Liam i Danielle w nim
urzędują. Ja mieszkam parę ulic stąd. To jak?
-
Może i będę później tego żałować, ale nie sposób ci odmówić Tommo. Dobra.- uśmiechnęłam
się. I wtedy zagrzmiało. Lou podskoczył na swoim siedzeniu.
-
DZIĘKUJĘ!!- krzyknął i ruszył z piskiem opon po mokrym asfalcie.
TA
DA DA DAM! :D MACIE TEN ROZDZIAŁ XD :) 3 kom.= nast. Rozdział. Tez was kocham
;*
A ja kocham burze (to tak na marginesie ;D) supcio next <3
OdpowiedzUsuńJa tam burze uwielbiam :D xxx a rozdział mego *.* ♥
OdpowiedzUsuńmega* xd
UsuńAneta szybciej minęły już 4 dni od poprzedniego rozdziału! :D :D :D Let's go <3
OdpowiedzUsuńKochana Aniu!
UsuńCzekam na Wasze 3 komentarze. Na razie są dwa :) Bo liczy się tylko jeden od jednej osoby. :) Ale pocieszę Cię, że zaczynam właśnie pisać 5 rozdział ;3