Siedziałyśmy z Asią i Claudią w kuchni. Chłopcy rozmawiali z
Simonem w salonie. Claudia próbowała nas rozweselić, ponieważ odkąd Karol
wybiegła czułyśmy się jak zdrajczynie. Przynajmniej ja. Malik nadal nie wracał.
Claudia opowiadała nam kolejną przygodę z wakacji z One Direction. Przestałam
jej słuchać półgodziny temu. Nagle przerwała.
- Ja wyjeżdżam.- pociekły jej łzy po policzkach. Z Asią
zwróciłyśmy oczy w jej stronę.
- Gdzie? Kiedy? Czemu?- zapytałyśmy równocześnie.
- Do Ameryki. Pojutrze. Mama dostała prace w Amerykańskim X
Factor. Czekała na ten awans….- zaczęła bełkotać, ledwo ją rozumiałam.
- Ale jak to wyjeżdżasz?! – nie zauważyłam kiedy Lou zjawił
się w kuchni.- Nie możesz zostać?
- Nie. Nie mogę. Mama mi nie pozwoli. Po za tym nie
puściłabym jej tam samą. Chcę tam jechać.
- To dlaczego płaczesz?- zapytała się Asia.
- Bo muszę was opuścić. Po tak długim czasie spotkałam moją
najlepszą przyjaciółkę. Poznałam wspaniałą dziewczynę, której najpierw
pocałowałam chłopaka. Chłopak, w którym się zakochałam odwzajemnia moje
uczucie. Czy to nie jest wystarczająca ilość rzeczy do płaczu, gdy pomyślę, że
jutro rano musze was opuścić?
- Czemu jutro rano?- zapytaliśmy wszyscy równocześnie. Chyba
w tej chwili jesteśmy jednomyślni.
- Z mamą jedziemy do Londynu. Przecież tam mamy wszystkie
rzeczy. Będziemy pewnie po południu. Spakujemy się i następnego dnia w południe
będę już w samolocie.
Lou był wyraźnie zasmucony. Widać było, że ledwo
powstrzymuje się od płaczu. Podszedł do Claudii i ją przytulił. Siedziałam
akurat obok, więc słyszałam co do niej szepnął: Żegnaj. Tylko to. Później
wybiegł z kuchni, a po chwili usłyszałyśmy trzask drzwi. Z Asią zerwałyśmy się z krzeseł. Claudia
nadal siedziała. Wzrok miała wpatrzony w zegar. Zostawiłyśmy ja i pobiegłyśmy
za Tommo.
Postanowiłyśmy, że się rozdzielimy. Asia pobiegła na plażę,
a ja szukałam go w lesie. Po piętnastu minutach biegania po lesie, usłyszałam
ciche szlochanie. Jak się okazało był to Louis. Schował się za wielkim drzewem,
które miałam chyba z dwadzieścia razy. Przysiadłam się do niego. Położył swoją
głowe na moje ramię. Byłam trochę niska, więc miał to utrudnione.
- Nie płacz…- próbowałam go jakoś pocieszyć. – Jest jeszcze
skype, twitter, facebook i komórki. Możecie codziennie rozmawiać. Możecie…
- Ja ją okłamałem. Ja wszystkich okłamałem.- mówił z trudem
łapiąc oddech.
- Ale w czym?- zapytałam zdziwiona.
- Ja nie kocham Claudii. Ja jej nigdy nie kochałem. Może
tylko jak siostrę, ale nic więcej. Po prostu, jak zobaczyłem, że tnie się tymi
nożyczkami z mojego powodu, poczułem się winny.- mówił jak by ktoś go gonił.
Jednego nie mogłam pojąć.
- Ale jak to? Claudia się cięła? Kiedy?
- No dzisiaj. Nic ci nie mówiła?- zapytał mnie zdziwiony.
Pokręciłam głową.- Mogę ci opowiedzieć.
- Dobrze, tylko wyślę do Asi sms, że już cię znalazłam i
żeby się nie martwiła.- wystukałam szybko wiadomość i wysłałam ją do
przyjaciółki.- Możesz już opowiadać.
- Kiedy wtedy pobiegłem do niej rano….- zaczął opowiadać
Tommo. Kiedy skończył płakałam. Jak można
się tak okaleczać. A najgorsze, że to przeze mnie. To właśnie moje
serduszko było pierwsze. Jeżeli on jej powie, że to, że ją kocha to było
kłamstwo ona zrobi nowe. A Lou znów będzie miał poczucie winy. Z drugiej jednak
strony powinnam jej powiedzieć, była bym najgorszą przyjaciółką gdybym tak nie
zrobiła. Ostatnio jednak czuję, że nasza przyjaźń nie jest taka jak wtedy. Po
spędzonym z nią dniem mam jej dosyć. Wszystko prawie w niej mnie irytuje. Chyba
lepiej, że by Lou nic nikomu nie mówił.
- Louis. Sądzę, że nie powinniśmy mówić Claudii o tym
kłamstwie.
- Właśnie miałem cię zapytać, czy jej nic nie powiesz.
Dzięki.
- Za co?
- Za wszystko.
Rozmowa z tobą podniosła mnie na duchu. Mam nadzieję, że Niall nie
porzuci takiej dziewczyny jak ty. Każdy chciałby taką mieć. To w końcu
jesteście już razem?- niestety los nie dał mi odpowiedzieć, ponieważ po moim
drugim boku usiał płaczący Zayn. Co oni mają z tym ryczeniem dzisiaj?
- Zayn co się stało?- spytał Lou. Przysiadł się do drugiego
boku Zayna. Objął go ramieniem.
- Ona powiedziała… powie… powiedziała, że nie może już…
już…- zaczął się jąkać przez płacz Malik.
- Spokojnie Zayn.- powiedział powoli Tomlinson.- Jeszcze raz
tylko wyraźnie i powoli. Nikt tu ci nic nie zrobi.
- Dobrze.- otarł łzy.- Rozmawiałem z… z nią. Powiedziała, że
nie może znieść widoku Asi przytulającej się do Harrego, oraz jak oni się
całują. Powiedziała mi, że ona go kocha. Powiedziała, że mnie nigdy nie będzie
kochać tak jak jego. Powiedziała, że próbowała mnie pokochać, ale nie udało jej
się to. Zaczęła się wtedy pakować. Stałem tam jak słup soli. Ona zadzwoniła do
jakiegoś chłopaka. Nie wiem o czym gadali, ale wyłapałem imię Krystian.
Później…
- Czekaj! Krystian? Jesteś pewien?-zapytałam. Potaknął.-
Tego się obawiałam. Znowu ma kontakt z byłym chłopakiem.
- A co z nim nie tak?- zapytał Lou.
- Nic. Oprócz tego, że ostro imprezuje, często pali, nie
tylko papierosy, pije i w ogóle.
- No to kiepsko. – powiedzieli oboje.
- Zayn. Ale życie nie kręci się tylko wokół Karoliny.
Znajdziesz jeszcze dziewczynę. Jest tyle pięknych fanek, które chciałyby z tobą
być. – uśmiechnęłam się. Przypomniało mi się jak kuzynka Asi latała po domu
krzycząc: Zayn wyjds za mnie (wiecie takie seplenienie sześciolatki J). Moja mama też uważała,
że gdyby miała wybierać kogoś z One
Direction, to wybrała by Zayna. Mi osobiście podoba się najbardziej blondasek,
ale każdy ma inny gust.
- Ale bym się napił.- powiedział nagle, ku mojemu zdziwieniu
Zayn.
- Ja też. Chodźmy do klubu. Idziesz z nami mała?- spojrzeli
na mnie pytająco.- To tylko dwa kilometry stąd. Mały spacerek ci się przyda.
Uśmiechnęłam się w odpowiedzi. Z nimi wszędzie. Na koniec
świata i jeszcze dalej, jak to mówią w ‘Toy Story’.
W drodze rozmawialiśmy o wszystkim. Dowiedziałam się o nich
wszystko. Opowiadali mi również ich przygody od początku istnienia zespołu.
Droga nie była zbyt długa, ale szyliśmy naprawdę BARDZO powoli. Dowiedziałam
się również, ze Niall gadał całą noc z Lou (po tym jak zasnęłam) o tym, że ja
mu się podobam. Tomlinson dzielnie to zniósł. Z Nialla ponoć jest taka gaduła.
Biedny Tommo nie wyspał się zbytnio. Po dwudziestu minutach ukazał nam się mały
klub.
Było w nim ciemno i tłoczno. Jak na godzinę dwudziestą było
w nim dużo ludzi. Chłopcy wielokrotnie proponowali mi drinki i piwo, ale ja
odmawiałam. Nigdy nie piłam jeszcze alkoholu i wolę go nie próbować na razie. Zadowoliłam
się colą. Zayn po godzinie był już całkiem pijany. Lou jakoś się na nogach
jeszcze trzymał. Jednak nie chcieli jeszcze wracać. Ja też nie narzekałam.
Poznałam Cher Lloy, która akurat przejeżdżała koło klubu i postanowiła wpaść na
chwilkę. Tommo też ucieszył się na jej widok. Uwielbiałam jej piosenki.
Zatańczyła kilka razy z ledwie trzymającym się na nogach Malikiem i przed
dwudziestą drugą pojechała. My jednak dalej bawiliśmy się. Zupełnie nam
odbijało po spożytym soku marchewkowym, czyli specjalnym zamówieniu Lou. Przed
dwudziestą trzecią dopiero sobie przypomniałam, że nikt nie wie gdzie jesteśmy
i pewnie Horan będzie się o mnie martwił. Powiedziałam to Louisowi.
- Nic się nie martw. Jak szliśmy do klubu wysłałem im
wiadomość, że będziemy przed pierwszą.- próbował przekrzyknąć głośną muzykę. To
mnie trochę uspokoiło. Postanowiłam pójść do toalety.
Koło drzwi zatrzymał
mnie Malik i zaczął namiętnie całować.
Tak, całować. I to namiętnie! Próbowałam go odtrącić, ale on był silniejszy.
Zaczął przesuwać się w stronę toalety męskiej. Nie mogłam tego zrobić. A
zwłaszcza z nim. Ja kocham Horana, to właśnie z Niallem chcę przeżyć mój pierwszy
raz i na pewno nie w jakimś klubie, w
męskiej toalecie. Zaczęłam krzyczeć o pomoc. Ludzie przechodzili obok nas
obojętnie. Byli tak pijani, że nie zwracali na mnie uwagi. Jednak ktoś się mną
przejął. Szkoda tylko, że dopiero wtedy,
kiedy była już w samej bieliźnie, bez mojej pasiatej sukienki. Louisowi
zachciało się iść do ubikacji. Całe szczęście.
Podszedł do Zayna i
walnął go prosto w twarz. W płaczu
zaczęłam ubierać sukienkę. Spojrzałam na siedzącego na podłodze Malika z krwią
pod nosem i stojącego obok mnie Tomlinsona nadal podnoszącego pięść do góry.
- Dziękuję.- szepnęłam przez łzy i ruszyłam biegiem do
wyjścia.
Mam nadzieję, ze
rozdział się spodobał. Przepraszam za błędy, ale mam nie ogar w nocy, a nie
mogłam coś spać to zaczęłam pisać. Ten rozdział jest trochę dłuższy. J
.jpg)
Aaaaa ! Kochaaaam to *__* Oby Horan sie nie wkurzył :D
OdpowiedzUsuńnastepny prosze ;3
OdpowiedzUsuń